Kolorwanie - prosze o poradę

Witam serdecznie to mój pierwszy post na tym forum. Próbuje sił w czarno białym rysunku już od dłuższego czasu. Ostatnio zajarałem się stylem traditional w tatuażu i chciałbym trochę potworzyć na kartce własne wzory, aczkolwiek absolutnie nie mam pojęcia czy mam kolorować. Próbowałem pisakami i kredkami, lecz nie dają satysfakcjonującego efektu. Poniżej podaje przykładowy linki o w którym pokazane jest o jaki styl kolorowania mi chodzi

http://farm1.static.flick...6e91cbd.jpg?v=0

http://immaculatetattoo.c...man/revenge.jpg

 

slon indyjski...HELP

Jest to syn Krishny Taki wzór z kwiatkiem w dłoni był nawet na TF wystawiony do oceny w kategorii tatuaż czarno-biały mały. Zagadaj do MissVenflon, ona jest jak najbardziej obcykana w temacie, podpowie jak się to bóstwo nazywa i na pewno poratuje jakąś grafiką... No i moim skromniutkim zdaniem posiadacz tego typu wzoru powinien być w temacie...

!!!Krzyż!!!

Muras - w dobie powszechnej tolerancji itd, wchodzisz jako laik na forum o tatuażach. Słuchasz hip-hop, uwielbiasz 2Paca i wiesz, że on ma jakiś tam tatuaż. Myślisz sobie: "kurde, fajnie by było sobie takie coś zrobić". Więc na tym forum piszesz pierwszego posta, będąc podjaranym.

I pierwsza odpowiedź to gnojenie, że wzór jest tylko dla buraków białych chcących uchodzic za czarnych.

Ja na miejscu tego kolesia bym jako drugi post napisał: " Pierdolcie się cipki z waszymi dziarami" Dostałbym bana, a tak czy tak bym już tutaj nie wszedł.

Rozumiesz o co mi chodzi?

W kwestii czerwonych ślaczków to faktycznie trza to inaczej rozwiązać...

PS: Dla ciebie głupi temat (może taki jak pozerstwo w tatuażach) to dla drugiego sposób na pogawędkę, poruszenie dla niego ciekawego tematu. I na pewno nie będę kasował "głupie" tematy; jestem zbyt głupim wiejskim gburem, żeby ładnym językiem pełnym makaronizmów ci wytłumaczyć to co w mojej brzydkiej głowie siedzi

kanji tattoo

jak wiadomo bardzo popularne ... aż do przesady... z tym że ja zaplanowałem tattoo bardzo dawno temu ... i teraz gdy mógłbym go zrealizować ... to zaczynam mieć wątpliwość czy to dobry wybór ... dla mnie tatuaże to głównie symbolika ... i troszkę mnie irytuję fakt spłaszczania jej przez ludzi do grubości naleśnika... nie chcę żeby było postrzegany jako podążanie za trendem ... na tym forum można spotkać sporo negatywnych opinii o 'zwykłych' black&white tattoo'sach ...
no i tym samym zastanawiam się nad dorzuceniem jakichś kolorów do wzoru ... tylko nie wiem jak będzie się w przyszłości prezentować taka kompozycja gdy dookoła powstaną kolejne czarno-białe symbole ... peace...

 

Zasadność robienia danego wzoru

Po przerzucaniu kolejnych wzorów, powróciłem jednak do motywu husarii.
W związku z tym mam dwa pytania:
http://www.digart.pl/zoom...iol_Michal.html
Nie jest to ten wzór, jednak strona na razie nie działa i w necie znalazłem tylko to, ale jest to obrazek stworzony w ten sam sposób jak husarz, o którym myślę, nawet układ postaci jest niemal identyczny.
Tatuaż zamierzam robić czarno-biały także pojawia się problem, jak to przerobić. Wiem, że w studio by mi to przerobili (wybieram się do BlackStar w Wawie) ale nie jestem z Warszawy, toteż nie bardzo mi odpowiada jeżdżenie tam i z powrotem. Więc... Czy zrobią mi to od ręki, przerysują wzór i dostosują go do robienia bez kolorów, polecacie może kogoś, kto zrobi mi to przez Internet (BlackStar zrobiłoby coś takiego przez Net?), czy gość po prostu pojedzie to na podstawie rysunku?

Podejście do kolejnych tatuaży

Cytat: narazie mam tylko 7 tatuazy zamierzam w przyszłosci miec 1


ja rowniez mam taki zamiar

...zaczne od poczatku.

Na pierwszy(nie licze 1,5cm znaku nieskonczonosci) powazny tatuaz zdecydowalam sie zaraz po 18stce. Byla to od wielu lat przemyslana decyzja.. Niewielu moich znajomych interesowalo sie sztuka tatuazu, wiec wzor i jego umiejscowienie byly w 100%moim wyborem. Nigdy nie podobaly mi sie malenkie wzroki, zawsze wychodzilam z zalozenia, ze jesli juz miec tattoo to konkretne! I tak powstal czarno-bialy smok rozkladajacy sie od lewej lopatki przez caly kregoslup az po kosc ogonowa.. juz wtedy wiedzialam, ze to dopiero poczatek...

nie jestem w stanie powiedziec ile mam tatuazy, ale wiem ile chce ich jeszcze miec (w najblizszej przyszlosci )

obecnie jestem szczesliwa posiadaczka:
full sleeves(+nadgarstki wychodzace na dlon+obojczyk)
paluszki
i plecy
kazdy kolejny tatuaz jest dobrze przemyslany, chce by wszystkie tworzyly w pewnym sensie calosc..

Najlepsze studio w Polsce?

Witam wszystkich, od dłuższego czasu nosze się z zamiarem zrobienia dość dużego tatuażu (od łokcia nachodzący odrobine na plecy) tat. ma być czarno biały ale wzór który zaprojektowałem wymaga dość dobrego cieniowania. Prosze o opinię, zaznaczam że nie jest to moje pierwsze tattoo, jestem z Lublina i już dziabałem się tu ale studia z Lublina jak dla mnie za toporne.
Troche myślę o Łódzkim Sigil, ale może pojade na krakowski konwent, jednak teraz czekam na wasze opinie.

Najlepsze studio w Polsce?

Cytat:Witam wszystkich, od dłuższego czasu nosze się z zamiarem zrobienia dość dużego tatuażu (od łokcia nachodzący odrobine na plecy) tat. ma być czarno biały ale wzór który zaprojektowałem wymaga dość dobrego cieniowania. Prosze o opinię, zaznaczam że nie jest to moje pierwsze tattoo, jestem z Lublina i już dziabałem się tu ale studia z Lublina jak dla mnie za toporne.
Troche myślę o Łódzkim Sigil, ale może pojade na krakowski konwent, jednak teraz czekam na wasze opinie.



jedz na konwent, zobaczysz na zywo, pogadasz, ocenisz, podpatrzysz no i wybierzesz sobie jakiegos typa bo wydaje mi sie ze wszsytkie studia z pl warte uwagi tam beda, no i kilka zagranicznych.

Ocena przez laika

Cześć wszystkim.
Dotarłam tu przekopując internet na temat tatuażu, gdyż chcę zrobić sobie pierwszy w niedługim czasie. Nie pytam czy boli, ile kosztuje, "pomóżcie we wzorze" itp. bo przeczytałam już znaczą część tego forum i nie tylko i właściwie zostało mi tylko jedno pytanie na które odpowiedzi nie znalazłam.
Przy wyborze tatuatora ważne jest między innymi by przejżeć jego pracę i to też powinno być kryterium w wyborze. OK Tatuaż z pomysłem, ładnie zaaranżowany, nierozmazane krawędzie... Zgadza się. Ale np oglądając prace choćby tu wystawiane często ja w nich nie widzę nic złego a czytając wasze komentarze wnioskuję że np dana praca jest du dupy.
Ciekawiło by mnie też czy tatuaż wykonany przez kogo długo trzyma ładne kolory czy blednie, a w necie np. te fotki to są zazwyczaj (chyba) robione zaraz po skończonej pracy..

I tu moje pytanie: wytłumaczcie proszę, lub dajcie parę wskazówek na co człowiek nie będący "z branży" powinien zwrócić uwagę oceniając prace tatuatora podczas poszukiwania dla siebie artysty? Biorąc pod uwagę moje plany, szczególnie przydatne będą info na temat czarno-białych cieniowanych tattoo.

Patriotyczne dziaranie vol.2

Cytat:Nie jestem ani rysowniczka ani tatuatorka ale jak zwykle zabiore glos

imo bialoczerwna opaska odwroci wzrok od w sumie delikatnego wzoru i przeciazy go.

jesli chcesz isc z tym tatuazem w dol to tylko w podobnym klimacie, no i nie wiem czy jest sens (estetyczny) dokanczac ten typ tatuazu (w sumie delikatny, nawet bym napisala transparentny, bez mocnych linii i grajacy raczej cieniami) czyms mocnym, bo jak napisalam cos mocnego zdominuje i przycmi sam tatuaz ktory bedzie wygladal "biednie".


To chyba zalezy. Nie chcialbym robic tej opaski soczystymi i oczojebnymi kolorami, myslalem raczej nad stonowaniem kolorow czarnym tuszem (czy jak to sie tam robi)

Jesli chodzi o rozdzialy to wpadlem wlasnie na chyba niezly pomysl...
na nadgarstku bialo-czerwona opaska z data 1939 i ten pan:

Oczywiscie cos trzebaby do niego doprojektowac, aby powstal ladny rekaw. Pasowałby idealnie gdyby nie karabin, gdyz szedlby on za bardzo "na okraglo", co moim zdaniem sprawialoby wrazenie, ze jest on krzywy... Czy zajmujac cala przestrzen przedramienia efekt, ktorego sie obawiam zniknie?

Nastepna rzecza byloby wykonanie na zgieciu kolejnej opaski o wiadomych kolorach z data 1944, co biorac pod uwage, ze tattoo na moim ramieniu jest robiony na wzor zdjecia z Monte Cassino mialoby calkiem niezly sens i wydzwiek, ktory by mi odpowiadal...
Szczerze mowiac to sie znowu podjaralem tym pomyslem.
Co Wy na to? ;]

[ Dodano: 4 Czerwiec 08, 09:59 ]

wzor.. no walsnie i tu mam problem podrzuccie pomysl

Wiec.
1) opatrzyl mi sie moj tatuaz, jakis taki za spokojny jest
2) niedlugo mam okragle urodziny

1 + 2 = nalezy pojsc do studia i dodziarac cos dalej

Teraz na lopatce mam cos takiego:


i swietnie. Sek w tym, ze nie wiem co dalej. A im bardziej przegladam internet tym bardziej nie wiem Myslalam o jakis maskach lub biomechu. A woloalabym w efekcie nie wygladac potem jak Chylinska albo gazeta z ogloszeniami :/

Myslalam tez o ew. dodaniu koloru czerwonego, ale przeraza mnie perspektywa latania za lat kilka z czyms niebiesko rozowym na plecach

Moze zarzucicie pomyslem jak to fajnie rozbudowac?

1) raczej czarno biale
2) zadnych czaszek, bo noramlnie na te wzory patrzec nie moge
3) zdecydowanie cieniowane.

dalsze pytanie:
Wystepuje w Warszawie ktos kto to zrobi porzadnie i z polotem?

aha jesli nie ten dzial, to z gory przepraszam i prosze o przeniesienie.

edit: pytam tez, bo wolalabym nie wejsc do studia tak jak czesto wchodze do fryzjera ze stwierdzeniem "prosze zrobic mi cos" wlosy odrastaja....

pzdr
GreenEvil

[Beverly Hills] La Casa de la Rosa Helada

Shannon przeciągnęła się, mrucząc przy tym cicho. Otworzyła lekko oczy...przez chwilę badała otoczenie, po czym wstała, delikatnie dotykając stopami ziemi. Rude loki opadły na jej nagie plecy, wzbudzając dreszcz. Przez jakiś czas krzatała się po pokoju, to czesząc włosy, to buszując w szafie. Wreszcie wybrała czarną jedwabną suknie z przepaską na biodrach i wzorem biegnącym od dekoltu po sam skraj...przypominało to biały tatuaż, który namalował tam obłąkany artysta. Zerknęła jeszcze do lustra i cmoknęła z aprobatą. Suknia miała jej ulubiony typ dekoltu, odsłaniający akurat tyle ile musiał. Kosmyk swoim zwyczajem opadł miedzy jej bujne piersi...Sama niewiedziała jak to się dzieje. Westchnęła i zeszła na dół. Dziwne..nie było Nadiany i Davida. Kiwnęła na kroczącego już w jej stronę Mahdila. Lokaj byl jak zawsze tajemniczo uśmiechnięty.
-Gdzież to podziała się pani Nadiana, drogi Mahdilu..?

Tattoo & Piercing

Jak to ktoś powiedział, przecież na starość rozgogoleni chodzić nie będziemy więc tatuaż nie będzie tak widoczny... ale w sumie wszystko wg mnie zależy od tego w jakim tempie starzeje nam się skóra.

Ja za piercingiem nie przepadam (choć ludzie mówią że pasowałby mi mały niebieski kryształek w uchu) a tatuaże lubię, jak są jakieś ładne wzory to jest super (z rok temu nad morzem widziałem kolesia z super tautażem, ale już nie pamiętam jak wyglądał)
Ja sobie kiedyś walnę tatuaż tylko nie wiem jaki (jeszcze parę miesięcy temu chciałem złożone czarno-białe anielskie skrzydła na plecach, ale zrezygnowałem)

Teraz jak trafię to oglądam na Discovery T&L Miami Ink (kolesie znają się na tatuowaniu) oraz szukam jakiegoś ciekawego wzoru który by do mnie pasował (ostatnio wygrywa ryba Koi)

Ale jeśli ktoś nie jest pewny czy zrobić sobie tatuaż czy nie to może najpierw zróbcie sobie tatuaż z henny (wytrzymują ok. 2 tyg.) - choć pewnie Akuma powie że tatuaż hennowy to nie tatuaż i wrzuci go do jednego worka z tatuażami UV

studio tatuażu

Jeżeli dalej jesteś zainteresowany wykonaniem tatuażu, zapraszam do siebie. Dysponuję profesjonalnym, sterylnym sprzętem oraz umiejętnościami i dużym wyborem wzorów w kolorze lub czarno-białych.

http://tattoo-mad.deviantart.com/
tel. 0-643145745
pozdrawiam, Michał
Den Haag

studio tatuażu

Cytat:Jeżeli dalej jesteś zainteresowany wykonaniem tatuażu, zapraszam do siebie. Dysponuję profesjonalnym, sterylnym sprzętem oraz umiejętnościami i dużym wyborem wzorów w kolorze lub czarno-białych.

http://tattoo-mad.deviantart.com/
tel. 0-643145745
pozdrawiam, Michał
Den Haag



Czy nadal jesteś w Hadze i dziarasz? Bo widzę że Twój post trochę stary.

Co lepsze ...

Cytat:Piekna przyszlosc z dala od domu - nie odczuwam zbyt silnie "lokalnego patriotyzmu"



no nareszcie ktos sie ze mna zgadza, dziekuje.

Ciasna wyscigowka, no chyba ze jedziemy na bialo- czarna impreze, to wtedy limuzyna.

A to zadam troche, bo sie zdecydowac nie moge.

Nowy tatuaż na wierzchniej czy spodniej stronie stop?
Chce na lewej i prawej ten sam wzor... kolorowy. W Srode robie, wiec musze sie zdecydowac...

[Nekroskop]Nowa misja



Ate Verbti

Otworzyła drzwi i weszła do środka. Pokój był jasny i przestronny, dużo większy niż ten, który wynajmowała w Glasgow. Postawiła ostrożnie torbę i rozejrzała się w poszukiwaniu popielniczki. Po kilku sekundach zlokalizowała ją na nocnej szafce obok łóżka. Odpaliła papierosa i zaciągnęła się srebrnym dymem. Przyjemnie. Zgasiła go brutalnie po kilku głębszych wdechach i poszła do łazienki. Wzięła krótki, zimny prysznic i przebrała się w świeże ubranie. Przyjrzała się swoim tatuażom na ramionach. Lewe ramię miała pokryte czarnymi, celtyckimi wzorami. Rozczesała białe włosy. Nie była zmęczona. Jedyne czego potrzebowała to spory kubek mocnej, czarnej kawy.

-Restauracja na dole.. - mruknęła do siebie.

Odpaliła kolejnego papierosa i włożyła do uszu słuchawki od I-poda. Mocna muzyka popłynęła ostrym rytmem. Dotknęła opuszkami palców dziwnej blizny, która widniała na lewym policzku. Siateczka małych, błękitno-szarych niteczek. Westchnęła. Tak to była dobra transakcja. Po kilkunastu minutach i paru spalonych papierosach wyszła z pokoju i ruszyła do windy. Naprawdę miała ochotę na mocną kawę, albo na wódkę. Sama jeszcze nie była pewna na co.

Modyfikacje ciała

Że zależy, to się domyślam^^ Chodzi mi o orientacyjną cenę - powiedzmy, obraz zamykający się w kwadracie pięć na pięć centymetrów, dość skomplikowany ornament. Ile kosztowałby kolorowy, a ile czarno-biały?
W jaki sposób zalezy od miejsca? o_O

Nie mam pojęcia ile teraz może kosztować taki tatuaż. Swój robiłam jakieś trzy czy cztery lata temu. Dokładnie nie pamiętam ile za niego zapłaciłam... chyba coś koło 250 zł, ale głowy nie dam. Zrobiłam sobie czarno-białego smoka na brzuchu, rozmiar mniej więcej 7 na 9 centymetrów, tak na oko, bo go nie mierzyłam Oczywiście kolorowe tatuaże są droższe, wymagają więcej pracy.
Jak zależy od miejsca? Zrobienie tatuażu powiedzmy na łopatce jest łatwiejsze niż zrobienie tego brzuchu. Brzuch jest miękki, trudniej robi się tatuaż w takich miejscach, więc cena jest wyższa.
Można też przynieść swój własny wzór i tutaj cena oczywiście idzie w górę.
Jeśli poważnie się zastanawiasz nad tatuażem to proponuję wybrać się do jakiegoś salonu i poprostu zapytać się o wszystko co chciałabyś wiedzieć.

aktualności

będziesz musiał czekać z niecierpliwością
ale warto bo się opłaca

ja już mam
jest czarna
jest taka miękka
i miła w dotyku
z dobrego materiału
chyba pasuje

a druga biała
z napisami
przez folię
trudno było
odróżnić
czy czarnymi
czy granatowymi

wzorem wydziałowych
myślę, że przydał by się jej
jakiś rysunek
tzn tatuaż

Tawerna D&D

Drzwi karczmy otwierają się w całkowicie normalny sposób. Przechodzi przez nie drow. Ma może metr i pół wzrostu i łysą czaszkę. Nosi krótką białą, kozią bródkę. Jedno oko ma czarne, drugie szare. Koniuszek nosa ma zastąpiony kawałkiem mithrillu. W lewym uchu ma imponującą kolekcję kolczyków z białego metalu, szpic prawego jest urwany i zwisa bezładnie do tyłu. Ubrany jest tylko w przepaskę biodrową z pasem oraz proste skórzane mokasyny. Całe ciało ma przyozdobione migotającymi tatuażami tworzącymi siatkę wzorów geometrycznych. Na lewej ręce zawieszoną ma tarczę w kształcie pająka natomiast do przedramienia prawej przymocowany jest obły przedmiot obejmujący je całe.

Osobnik jest szczupły, lekko umięsiony i porusza się sprężystym, równym krokiem.

Kiedy podchodzi do szynkwasu widać, że wzdłóż kręgosłupa ma łuskową osłonę, również z białego metalu, która wygląda jakby wyrastała wprost spod skóry.

Osobbnik zamawia puchar mlecznobiałego trunku po czym siada przy jednym ze stolików, gdzie zdejmuje tarczę. W pewnym momencie wykonuje ręką prosty gest i jakby znikąd pojawia się w niej ukształtowana w fantazyjny sposób fajka. Przybysz w końcu popija wino i pali fajkę co jakiś czas taksując wzrokiem zebranych.

Tatuaże

Tu można sobie szukać wzorów na nietypowe tatuaże http://beinart.org/artists/ .

Mój skrzydlaty wampir na plecach dzisiaj został zaczęty. W sumie nie całkiem przypomina oryginał (projekt przekombinowałam po swojemu, a znajomy który go robi i tak jeszcze po swojemu go dostosował). Wymyśliłam, żeby nie był całkiem czarno-biały, ale trochę z odcieniem niebieskiego. A co z tego wszystkiego wyjdzie w końcowym efekcie pewnie lepiej nie wiedzieć .

Spis Mieszkańców

Imię: Narii
Przydomek: Strzyga
Nazwisko: Valoeae
Rasa: Elf Śnieżny
Wiek: 27
Profesja: Najemnik
Wygląd: Wysoka, szczupła sylwetka, białe oczy, długie białe włosy, tatuaz z roslinnym wzorem na lewym policzku, ubrana najcześciej w czarną koszulę i skórzaną przepaskę na biodrach, buty z długimi cholewami oraz podróżny płaszcz z wysoko postawionym kołnieżem, przy boku pochwa z krótkim sztyletem

Wiadoma historia (oraz sposób w jaki dostali się do tego miasta): Przed laty opuściła swoją ród i ruszyła w świat w poszukiwaniu przygód. Życie jej nie rozpieszczało, tułała sie z miasta do miasta szukając pracy i kąta do spania. Przez wszystkie te lata musiała sie nauczyćjak przetrwać, stałą sie mistrzynia waliki mieczem, sztyletem i wręcz. Właśnie te zdolności pozwoliły jej na podjęcie się bardzo dochodowego zajęcia; została najemnym zołnieżem. Za pieniądze zabije każdego, nie wazne czy jest to wieśniak czy bogaty kupiec. W poszukiwaniu zarobku dotarła do Nowego Ashen.
Piękna zabójczyni przekraczając bramę miasta, poczuła , ze miasto to będzie jej domem przez najblizszy czas, i że właśnie tu znajdzie zapotrzebowanie na swoje usługi....

Wzór ;)

generalnie każdy rysunek, zdjęcie itd może posłużyć za wzór, ale nigdy identyczne nie będzie, a wpływa na to naprawdę wiele czynników. jeżeli chcesz dość wiernego odwzorowania to po prostu wybierz sie do dobrego salonu tatuażu. ja osobiście widział bym ten wzór bez kolorów ( tylko czarny i biały) i na pewno bym go wyostrzył, bo jest trochę za jednolity.

pierwszy tattoo - problem z wyborem :)

Witam
Zdecydowalam sie na tatuaz, na ledzwiach lub lopatce tyle ze to straszne jezeli chodzi o wybor ! Nie chce wzoru mocnego, grubego i czarnego. Raczej wole czarno-biale cieniowane delikatne wzory lub cos na ksztalt tribala ale cieniowany, kobiecy wzor . Jesli macie jakies ciekawe propozycje, niepospolite wzory lub oryginalny pomysl - pomozcie mi bo ja jestem beznadziejna w podejmowaniu decyzji na cale jakby nie bylo zycie dzieki wielkie z gory !
Pozdrawiam serdecznie

jeszcze raz pytanie o to samo :)

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ponieważ cena zależy od:

1. Studia tatuażu
2. Renomy studia
3. Wielkości tatuażu
4. Skomplikowania wzoru.
5. Czy czarno-biały czy kolorowy.
6. Dogadania się.
7. Innych rzeczy nie wymienionych powyżej

Pytaj np: Chcę sobie zrobić tatuaż na ramieniu czarno-biały wielkości około 15cm. Wzór to tribal. Ile to może kosztować. ?

To już jest konkretne pytanie.

Pozdrawiam

Cena, czas, studio.

Witam.
Zdecydowałam się właśnie zrobić tatuaż.
Wybrałam już wzór i miejsce.
Teraz chciałabym dowiedzieć się o cenę takiego tatuażu i o jakieś dobre salony w Warszawie.

Miejsce: Od ramienia do łokcia
Wzór: http://images.coveralia.com/audio/k/Korn-Issues-Frontal.jpg (chodzi tylko o tego misia)

Tatuaż czarno-biały

Proszę o szybką odpowiedź.
Pozdrawiam

GDZIE SZUKAC??

gdzie moge znalesc fajne wzory tatuazy na noge.... (czarno - biale)...np... takie... http://www.miki.hg.pl/galeria_tattoo_tatoo/main.php?g2_itemId=80 tylko zeby byly rozne z gory dzieki za pomoc;] no moga byc tez bardziej zwykle ale cos na taki wzor...

Wikingowie a tatuaż

Proponuje Wam zapoznać się z twórczością Norwega Erik'a Reime, żyjącego i tworzacego obecnie w Danii. Robi głównie czarno-białe tatuaże metodami sprzed 1000 lat. Czasami tatułuje na festiwalach wikingów np w skansenie w Lejre. Jego wzory są proste, raczej nie cieniowane i wiernie odtwarzają wzory np etniczne z Afryki ale i historyczne ze Skandynawii. Tutaj podaje jego stronę http://www.tattoo.dk/eriks/er Na stronie jest adres studia w Danii oraz e-mail do Erik,a gdzie możecie słać swoje pytania. Pozdrawiam i życzę oryginalnych, historycznych tatuaży.

Tatuaż w kolorze naturalnej skóry?

Witam wszystkich.

Od 15 lat zajmuję się tatuowaniem a od 3 lat wychodzą mi białe plamy.
Sam mam wiele tatuaży, ogólnie mam dość sporą powierzchnię ciała wytatuowaną
(jaka ironia losu - z jednej strony wpuszczam pigment w skórę a z drugiej mi wychodzi i to jeszcze mój własny pigment).
Przede wszystkim wkłuwanie pigmentu polega na wkłuciu w skórę a nie pod skórę i porównać to można do mieszania pigmentów na palecie malarskiej.
Nie ma czegoś takiego jak przy zamalowywaniu starej farby na ścianie, że nowa zakryje starą.
Każda nowa warstwa tatuażu miesza się ze starą i jeszcze miesza się z naturalnym pigmentem skóry. W miejscach gdzie są białe plamy tatuaż też ma inny odcień zwłaszcza jeśli zatatuujemy jasnymi kolorami. Białe plamy najlepiej pokrywa pigment czarny. Proponuję więc odważnym ludziom wytatuowanie całego ciała na czarno (nie gwarantuje tego, że taki zabieg przeżyje) albo tatuować czarne wzory tylko w miejscach najbardziej widocznych bo dwracają uwagę od jasnych plam albo pogodzić się z bielactwem.

Pozdrawiam.

tynk mineralny

Mam zamiar pokryć część ścianki działowej tynkiem mineralnym a dokładnie cały odcinek o wysokości 1,5 m od podłogi w falowany wzór , na suficie 10 cm od ścianki założyłem halogeny
jeden z jednej strony a drugi z drugiej ustawiłem je tak aby oświetlały górną część ścianki nad tynkiem mineralnym chciałem mieć tatuaż tygrysa tatuaż w kolorze czarnym i zastanawiam się jak kolor ścianki zrobić , ja myślałem żeby część z tynkiem pomalować na kolor piaskowy a część wyżej na biało .
Proszę o porady i opinie , z góry dziękuje .

Szukam kogoś od projektow!!!

Witam
Jestem tu nowy...szukam kogos kto wykonalby wzor tatuazu...ja widze to tak...na srodku fragment szachownicy i dwa pionki po lewej czarny a prawej bialy w tle po lewej stronie demony i ta sprawy a po prawej anioly...tatuaz ma byc na nodze od kostki do kolana dookola nogi...czy ktos moglby mi pomoc z wzorem? pozdro

Kompletny zestaw do tatuowania

Witam, posiadam na sprzedaż pełen komplet do tatuażu, renomowanej firmy cyber tattoo factory. W skład zestawu wchodzą:
maszyna 10zw brasseline,
zasilacz 3-12v, 2A;
stopka ze złączem banan;
43 dzioby jednorazowe różnych wielkości, płaskie i okrągłe;
50 igieł gotowych polutowanych na okrągło i na płasko; igły i dzioby sterylnie zapakowane;
80szt folii na clipcord i kabel,
80szt worków na maszynę;
300szt kubeczków na barwniki plus stojak;
barwniki: czarny japan black 30ml, biały snow white intenze 35ml,
po 15ml z millennium colorworks Mom's: cytrynowy, żółty, pomarańczowy, czerwony, zieleń jasna i ciemna, oliwkowy, ciemny turkus, niebieski jasny i ciemny;
preparat do dezynfekcji skóry i dłoni;
9szt gumek na kotwice,
500szt recepturek,
50ml soli fizjologicznej;
album z setkami wzorów, 8 gazet z wzorami itp, plus dwie płyty z tysiącami wzorów.

Na mail'a wysyłam zdjęcia.
Maszynka niemal nowa, zostały zrobione cztery tatuaże.
Powód sprzedaży: studia (potrzebna na nie gotówka ale przede wszystkim czas)
Zestaw wart jest około 2tys.zł. Cena oczywiście do uzgodnienia :]
Więcej informacji pod nr gadu 11981229 lub tel 514375038

[ Dodano: 4 Luty 09, 12:29 ]

Kolor???

wszystko jest kwestia gustu, ja na poczatku jaralem sie tylko czarno bialym, potem uzywalem na maksa cala game kolorow co doprowadzilo do tego ze teraz patrze na te rzeczy i mysle ze sa kiczowate i leca cepelia, ograniczylem uzywanie kolorow w jednym tatuazu, wprowadzilem duzo czerni i maja teraz zupelnie inny wyraz, ale kocham kolor i nigdy nie przestane nim pracowac, chociaz lubie czasem zrobic cos nawet w traditionalu z samego czarnego badz dodac kapke innego koloru.

wszystko zalezy od wzoru.

no i kocham tez caly chicano styl, ktory w kolorze wyglada super slabo i ma tylko sens w czerni i bieli.

wzór tatuażu

Witam!
Czy mógłby mi ktoś wykonać wzór tatuażu w kolorze i ewentualnie czarno biały. Miałaby się na nim znaleźć malinowa mamba (prostokątna guma rozpuszczalna w charakterystycznym opakowaniu ^^) owinięta w taśmę filmową.
Tatuaż ma być dość niewielki, więc ilość szczegółów nie powinna być za duża.

POZDRAWIAM i dzięki za ewentualną pomoc.
Proszę o przeniesienie jeśli umieściłem temat w zupełnie niewłaściwym dziale.

1

Cytat:niedawno zdecydowałem że zrobię tatuaż, na wewnętrznej stronie przedramienia - ponoć boli jak cholera, ale oddam się dla sprawy
cieniowany czarno-biały na wzór poszarpanej skóry, a "pod" nią widoczne kości i żyły
teraz już tylko fundusze



Mnie nie bolało, mógłbym tak godzinami. Ale każdy ponoć inaczej reaguje. Powiem Ci szczerze, że dla mnie najbardziej bolesnym miejscem, z którym się zmagałem był łokieć. Ja myślałem, że się wścieknę!!! Banie miałem przez dwa dni. Wewnętrzna część przedramienia to pchełka, dziaraj śmiało! Może mała biomechanika?.

Zaginął czarny labrador -1,5 roku (tatuaż 124F)

Zaginął pies rasy Labrador retriver , czarny , biała łata na klatce , tatuaż na pachwinie 124F ,
wiek 18 m-cy .Obroża jaką miał w dniu zaginięcia - czarna w indiańskie wzory > Kto poda mi informację o miejscu jego pobytu lub w inny sposób pomoże odnależć ,otrzyma nagrodę pieniężną . Pies zaginął w miejscowośći Leleszki , 25 km od Olsztyna .
_________________
Filip

1

ja sie w sumie nie raz zastanawialem co by sobie kupic i zostalo na tym, ze do tej pory dorobilem sie smyczy na ktorej wisi telefonik
jakos mnie to nie kreci, chciaz nie powiem platyna ma bardzo fajny wyglad, ewentualnie biale zloto
tam moze troche poza tematem, ale jedyne co bym chcial to tatuaz. zawsze mi sie to podobalo i podoba. fakt ze to zostaje na zawsze i sporo kosztuje jedynie mnie powstrzymuje, bo jak juz bym mial sobie zrobic, to cos porzadnego. zastanawialem sie nad smokiem ktory biegnie od karku przez cala lopatke i konczy sie pod pacha zachodzac na klatke piersiowa. juz kiedys nawet mialem wzor jaki mial by byc. gruby czarny smok jakims efektownym wzorem rysowany, oooo tak, to mi sie podoba, wtedy juz zadnych lancuszkow mi nie potrzeba. tylko pewnie z bolu bym sie posra*

Rinde - fryzury, perfumy, tatuaże, kolczyki i makeup

Tak, tak... - powyższe propozycje wyniknęły z mojego "twórczego" myslenia wiec bez przeszkód można z nich skorzystać. Oczywiście podejrzewam, że na kilku mudach mogą się pojawić podobne uczesania. Jednakowoż po drobnych poprawkach, ktore zamierzasz uczynic nie powinno byc zle.

Dalej proponujem kilka wzorkow tatuazy... - oczywiscie moze ich tutaj byc od groma i troche. Dlatego jak bedzie trzeba wiecej to wystarczy jedno slowo. Na razie wypiszekilkanascie typow.

Hmmm... - przy tatuazach wyroznia sie sie typy i wzory.
Mozna wiec umiescic osobno poszczegolne zbiory, tak by kazdy dopasowac mogl do swojej postaci wedlug uznania.

przejrzyj/ob dostepne wzory
bialy, blady, blyszczacy, brzydki, ciemny, czarny, delikatny, drapiezny, elegancki, gustowny, intrygujacy, kolorowy, mroczny, niebieski, niedbale wykonany, niedokonczony, ponetny, przepiekny, przerazajacy, sliczny, staranny, subtelny, szkarlatny, tajemniczy, zagadkowy, zmyslowy.

przejrzyj/ ob typy
Kwiat dzikiej, czarnej rozy.
Dumny elf otoczony korona swiatla.
Puma szykujaca sie do skoku na krasnoluda.
Czlowieka w wirze walki.
Jednorozca na polanie skapanej jasnym blaskiem.
Wilka wyjacego do ksiezyca.
Kwiat jasminu.
Hobbita zajadajacego sie ciastkami.
Wojownika na tle rozgwiezdzonego nieba.
Naga polelfka.
Pelnia ksiezyca oraz gwiazdy.
Ognisty ptak o szeroko rozstawionych skrzydlach.
Zakrwawiony miecz.
Kobieta z odcieta glowa elfa w reku.
Dziwny wzor, ktorego nie potrafisz rozczytac.
Runiczny amulet w ksztalcie glowy wilka.
Roztanczone plomienie.

kolor skóry a tatuaz

Zulu z Zulu Tattoo mowi:

"Bialy kolor w ogole nie bedzie widoczny na ciemnej skorze. Niektore kolory jak zolty czy inne jasne odcienie tez beda slabo widoczne. Generalnie kolory nie wygladaja dobrze na czarnej skorze. Musialem pokrywac kazdy kolorowy tatuaz jaki mialem poniewaz z czasem kolory wygladaja na przytlumione. Sugeuje wszystkim moim klientom zainteresowanym kolorem zeby jednak postawili na czern albo na graficzne, plemienne wzory.
(...)
Prosta analogia

Patrzenie na obraz przez zwykle okulary = tatuaz na jasnej skorze
Patrzenie na obraz przez okulary przeciwsloneczne = tatuaz na ciemnej skorze"

http://www.inkedblog.com/..._skin_tone.html

"Na ciemnej skorze najlepiej wygladaja "ciezkie" projekty z duzymi niezbyt gesto rozmieszczonymi fragmentami.
(...)
Badz uwazny podczas procesu gojenia poniewaz czarna skora ma tendencje do mocnego bliznowacenia (keloidy), poza tym gojenie trwa dluzej. U bialego czlowieka moze to zabrac 2 tygodnie, podczas gdy u czarnego 3-5."

http://www.tattoonow.com/...2341&generate=1

"Ciemna skora ma tendencje do bliznowacenia, badz wiec pewna ze Twoj tatuator orientuje sie w tym temacie, poniewaz bedzie umial odpowiednio dobrac glebokosc na ktora ma byc wprowadzany barwnik. Jesli chodzi o kolory - polecam ciemne jak granaty, czerwienie, zielenie czy mocne roze.
W zaleznosci od tego jak ciemna jest Twoja skora, czasem uzycie purpury jest lepsze niz uzycie czerni, poniewaz im ciemniejsza skora tym czarny tusz wyglada n niej zieleniej. Gleboka purpura daje natomiast na ciemniej skorze wrazenie czerni"

http://en.allexperts.com/...olored-skin.htm

ps. irytuje czy INTERESUJE Cie strona techniczna?
pps. wybaczcie dziadowskie tlumaczenie.

Black & White

PART 23

- Mam! Mam! Mam!!!! - krzyczał Ville wpadając do mieszkania - Ojej - zrobił okropnie duże oczy na widok Lori i lekko sie zaczerwienił - Ślicznie wygladasz - bąknął. Siedziała na kanapie ubrana w krótką, obcisla biala bluzeczke i białe dzwony. jej długie czarno - czerwone włosy spadały łagodnie na jej ramiona.
- Co masz? - zaciekawiła się
- Popatrz - podsunął jej pod nos kartke
- Wooow..extra- wydusiła, patrząc na wzór tatuażu.
- No to co? Idziemy do studia? - spytał. Lori po tych slowach wygladała na osobe lekko przerażoną.
- Już dzisiaj? A nie eeee jest za późno - zawahała się
- Moja malutka dziewczynka sie boi? - roześmiał się
- No co ty! Ja? Nie! idziemy - pociągnela go za rękę w strone drzwi. Gdy szli przez miasto, spotkali Jessa.
- hej kochani - zawołal wesoło - Nawet nie wiecie, jak fajnie razem wygladacie. Lori jak zwykle na biało a ty braciszku swoim zwyczajem na czarno. Całkowite przeciwieństwa. No , ale rozgadałem się. gdzie idziecie? -
- Do studia tatuażu - uśmiechnął się Ville
- Nowa dziara, braciszku? -
- To nie dla mnie - mrugnąl chłopak
- Oooo - wstrzeszczył oczy jess - Nasza mała dziewczynka wykazuje sie odwagą? - wystawił jej jezyk
- Wy mnie macie za jakąś tchórzofretke czy co? - powiedziała urażonym tonem
- No co ty siostra - odparł Jesse - Bo moge tak do ciebie mówic no nie? - spytał- Musze już lecieć. Narka! - zniknął w tłumie
- On jest niemożliwy - pokręcił glową Ville
- Zobaczysz za pare lat też sie taka zrobie - roześmiała sie - Niech tylko skończe te okropne studia -
- Ale on lata z apanienkami - stwierdził - Ty chyba nie bedziesz tego roibć? - wybuchnął smiechem
- No wiesz - zaczeła, ale urwała na widok jego miny - Żartowałam - dodała szybko -
- Ja mysle -mruknąl. Zatrzymali sie przed studiem. - Wchodzimy ? - zapytał
- Wchodzimy - potwierdziła troche nerwowo

3 godizny później

- Nawet tak bardzo nie bolało - powiedziała lori, gdy wychodzili na ruchliwą ulice
- dzielna dizewczynka - pochwalił ją Ville - Co prawda ręka mnie troche boli od twojego nerwowego ściskania - drażnił sie z nią - No, ale pomijajać ten fakt - trzepneła go w ramie.
- Ale z cieibe prosie - ocieła się - Wiesz co, może byś tak troche włosy przyciął - powiedziała momentalnie zmieniajac ton głosu - Niedługo bedziesz mieć dłuższe ode mnie - popatrzyła na niego slodko
- Faktycznie, troche zarosłem - doszli do odmu - To ja pójde, a ty poczekaj na mnie - usmiechnął się
- A co bedziemy robić, jak wrócisz? - spytała
- Mmmm - wymruczał - To co będziesz chciała -
Lori ze śmiechem zamknęla drzwi i weszła do kuchni
- Oj Fiona, Fiona. Co ja z nim mam - powiedziała drapiać psa za uchem

Kto napisze ostatniego posta ten wygrywa

Nie jest tak zle... Z polemiki o szukaniu meza zeszlo sie na temat wzoru tatuazu... Szukamy ladnego czarno-bialego motyla.

Od razu moze cos ciekawego znajde co by moglo mi sie spodobac.

Pancerni I Niebezpieczni - Komentarze

Max Blackwood jest białym człowiekiem o raczej ciemnej karnacji. Dość wysoki, ale bardzo lekki. Niezwykle silny i zwinny. Błyskawiczny refleks to jedna z jego większych zalet. Długie, pierwotnie czarne, ale obecnie przefarbowane na biało włosy, splecione są w dredy, i związane z tyłu. Lewe oko Max’a jest zielone, a prawe-niebieskie. Na prawym ramieniu, ma czarny tatuaż, przedstawiający zawiłe wzory, który wspina się po barku, aż po ucho. Nosi sportowe buty, i luźne czarne spodnie, oraz biały <br />t-shirt, z wzorami przypominającymi tatuaż. Jeśli jest zimno, zakłada czarną kurtkę. Nie nosi czapki. Na szyi nosi rzemyk z wilczym kłem. W uszach prawie zawsze ma słuchawki, a w kieszeni na piersi (w przypadku kurtki), lub w tylnej kieszeni spodni (jeśli nie ma na sobie kurtki), odtwarzacz MP3. W prawej przedniej kieszeni Max nosi telefon komórkowy. Urządzenie to jest bardzo drogi, i solidnie wykonane, ale nie jest to żadna tajna wojskowa technologia. W lewej kieszeni spodni zawsze pobrzękują drobne, a w kieszeni z tyłu, wypchany portfel i dokumenty. <br /><br />Max jest porywczy, i chaotyczny. Rzadko kiedy planuje, i negocjuje. Wszystko jest dla niego zawsze bardzo oczywiste, i nigdy nie jest zaskoczony. Przynajmniej takie są pozory. Jest przyjacielski, życzliwy oraz sympatyczne. Bardzo wesoły, lubi poczucie humoru. Czasami może okazać ślady złośliwości. Impact nie jest typem bohatera całkowicie oddanego dobru. Pomaga ludziom najlepiej jak potrafi, ale nie lubi narażać życia dla jednostek. Momentami okazuje pewną dozę chciwości. Te cecha objawia się jednak bardzo rzadko. Inteligentny i charyzmatyczny, Max może okazywać się arogancki, gdy ma do czynienia z ludźmi którzy zdają się go nie rozumieć, lub co równie prawdopodobne, gdy on nie rozumie ich. W swoim otoczeniu, oprócz zalet, i kilku oczywistych wad, jest lubiany i doceniany. W swojej pracy osiąga sukcesy. Max „Impact” Blackwood jest zadowolony ze swojego życia.

NOWE ZDJĘCIA NATALII

Cytat: o kurcze...to mi walnelas wyklad... moze to dlatego, ze sie zle wyrazilam. NIE zrobilam tego tatoo tylko i wylacznie dlatego ze Naty ma taki. Jasne ona moze z nim robic co zechce, to w koncu jej cialo i jej wizerunek. Zrobilo mi sie przykro bo po prostu bardzo go w niej lubilam i lubie nadal (bo nie sadze zeby usunela), nawet jesli ona go juz nie lubi Moj tatoo jest inny, ladniejszy, z serduszkiem na przodzie i bardziej regularnym wzorem cierni. Poza tym mam jeszcze jeden na szyi ' I uwierz mi nie zaluje, bo zrobilam je dla siebie i kocham je. Nigdy nie pomyslalam ze tatoo moze byc wybrykiem mlodosci...Ale okey rozumiem, ze inni moga tak pomyslec, rowniez Natalia. Ogladajac Zbuntowańca bylam za mala zeby o tym myslec;] Ale jako dorosla osoba pomyslalam i zrobilam. Natalia byla i jest dla mnie wielkim autorytetem, za jej wyglad i podejscie do zycia, przez co tak wiele osiagnela. Szanuje Twoje zdanie, ale nie zrozumialas chyba moich intencji... Taka juz jestem i po prostu to, ze zakryla tatoo wydalo mi sie dziwne, bo do tej pory ANI razu tego nie robila. Chyba, ze ominelam jakas WAZNA sesje. Generalnie tatuaze to nie tylko OZDOBA ktora wystaje zza sukni wieczorowej... To czesc nas samych, ktora sami sobie nadalismy. Ja to tak traktuje. Uwazam to za cos pieknego i z glebokim znaczeniem [nie robi sie tatuazu jak dresy na łytce, po to zeby kumple widzieli...byle jakiego "smoka"].



To nie wykład, ale mój punkt widzenia Z Twojego poprzedniego postu wywnioskowałam, że zrobiłaś tatuaż identyczny jak ma Naty i ze względu na nią. W każdym razie ja nie mam nic przeciwko tatuażom, ale wiem, że często jest on robiony pod wpływem chwili, emocji. Mam kilku znajomych, którzy teraz bardzo żałują, że zrobili sobie tatuaże. Moja koleżanka ma na plecach i koniecznie chce go usunąć. Tatuaże to fajna sprawa pod warunkiem, że człowiek dobrze się z tym czuje i jest to decyzja przemyślana. Sama mam niewielki tatuaż, ale dobrze ukryty, taki tylko dla mnie - biały pentagram (nie mylić z czarnym ) - i właśnie on odpowiada mi najbardziej bo jest ukryty. To co teraz napisałaś o tatuażach jak najbardziej mnie przekonuje

Fryz i tatu pod Gallem

Zaczynamy od tauaży wszystkie czarno białe kosztują 900$





Tatuaż na całą tważ 1500$


Kolorowe tatuaże 1000$




Na zamuwienie (mówicie jaki chcecie wzór ja go szukam i pytam się czy to ma byc to)


Można dawać wzory do zrobienia to kosztuje 1250$ i mówcie gdzie mam wam zrobić ten tauaż

Teraz fryzurki

Ala goku 3lv 1500$

Ala Rio 1250$

Ala Yoh 500$

Ala Ren Tao 1000$

Ala Horo-Horo 1000$

Ala Morty 1000$

Ala Trey2 1200$

Ala Chocolove 1200$

Ala Chocolove2 1400$

Ala młody goku 1000$

Ala Son-goku ssj7 1500$

Ala Brolli ssj5 1500$

Ala Vegeta ssj5

1

niedawno zdecydowałem że zrobię tatuaż, na wewnętrznej stronie przedramienia - ponoć boli jak cholera, ale oddam się dla sprawy
cieniowany czarno-biały na wzór poszarpanej skóry, a "pod" nią widoczne kości i żyły
teraz już tylko fundusze

Równina Saran

Nahuel Przeklęty

Nahuel spokojnie podążał ku widocznym w oddali wzgórzom. Tam zapewne rozbili obóz, teraz ich obserwują. Niech patrzą więc. Nahuel nie miał zamiaru się ukrywać, w końcu nie mają wrogich zamia...

Piasek... Tarcza unosząca się w powietrzu... tumany rudawych ziarenek tańczące w szalejącej burzy... dłoń kreśląca jakieś znaki w powietrzu...

Nahuel gwałtownie otworzył oczy i instynktownie spojrzał w prawo, nad głową Iris. ~~ Znowu... ~~ pomyślał widząc w oddali wirujące tumany piasku. Przeniósł spojrzenie na Iris. Nie trudno było wyczytać, że też coś wyczuła. Moc. Gdzieś niedaleko.

- Nie dowiemy się, jeśli nie sprawdzimy. Saran poczeka.- powiedział spokojnie i odsunął się kilka kroków. - I coś mi mówi, że powinniśmy być tam najszybciej jak się da... -

Nahuel spojrzał niepewnie na wzgórze. Pewnie obserwują. Cóż, i tak prędzej czy później by się dowiedzieli a i sam Nahuel nie miał zamiaru nic przed nimi kryć. Czarownik zamknął oczy i powoli oczyścił umysł z wszelkich niepotrzebnych myśli. Robił to już nie raz, więc zajęło mu to tylko chwile. Tatuaż na jego ciele zabłysną lekko, kiedy powoli opadał na ziemie. Sylwetka powoli zgarbiła się, ręce powędrowały ku podłożu. Kiedy dłonie dotknęły gorącego pisku przed nim, nie było już dłoni. Uzbrojona w długie, choć teraz schowane pazury lwia łapa odcisnęła swój ślad w piasku. Głęboki ślad. Ozdobiony pokaźną grzywą łeb zwierzęcia, był na wysokości oczu Iris. Krwisto czerwone wpatrzone w dziewczynę oczy, wyraźnie odbijały się od białego jak śnieg futra. Ogromny lew spróbował zrobić pierwsze kroki w jej stronę, ale zatrzymał się nagle. Coś było nie tak. Coś zawsze było nie tak. Zwierze obróciło głowę i spojrzało po sobie. Wściekłe warkniecie wydobyło się z jego paszczy, kiedy dokładnie się sobie przyjrzało. Z boków, tuż za potężnym karkiem wyrastały ogromne, błoniaste, nietoperze skrzydła. Podobnie jak futro były śnieżno białe. Zwierze rozwinęło je na pełną rozpiętość i machnęło na próbę. Podmuch powietrza położył po ziemi te nieliczne źdźbła trawy, które tu jeszcze urosły i rozwiał włosy stojącej nieopodal Iris. Tak, wystarczą, aby unieść to cielsko w powietrze. ~~ Tym razem skrzydła? Cóż, tym lepiej... ~~ Pozostało już tylko to, przez co musiał przejść za każdym razem. Nie przyszło mu długo czekać. Jak zwykle zaczęło się od oczu. Białe futro wokół nich zaczęło nagle płonąc żywym ogniem, powoli kreśląc wzór wokół czerwonych ślepi. Wkrótce wzór zaczął się też wypalać na łapach i tułowiu. Ogień płonął wzdłuż skomplikowanych linii tatuażu, identycznego jak ten, który był na ludzkim ciele Nahuela. Potężny ryk bólu wyrwał się gardła zwierzęcia i poniósł daleko po okolicznych wzgórzach. Nawet, jeśli jakimś cudem nie widzie tego widowiska, to teraz musieli je usłyszeć.

Skończyło się. W powietrzu unosił się nieprzyjemny swąd palonej sierści. Czarny ślad po przejściu płomieni wyraźnie odbijał się na tle białego futra. Uskrzydlony lew spojrzał najpierw na widoczny w oddali tuman piaski a późnej na Iris. Postąpił ku niej kilka kroków, stajać tuż obok. Z czerwonych ślepi z łatwością dało się odczytać pytanie. Lecimy?

[Freestyle RPG dla wszystkich] Zamczysko

Na zamkowym dziedzińcu zaczęły się pojawiać nowe osoby. Ta dziwna kobieta, która tak zmieniała kształty sprawiła, że zwierzę wydało z siebie ciche, krótkie warknięcie. Chyba nie była groźna, ale trzeba ją mieć na oku...
Parsknęła pod nosem i kichnęła czując zapach tego dziwacznego człowieczka o białych włosach. Woń obcych krain i dziwacznych, niebezpiecznych substancji kręciły ją w nosie. Ten to dopiero jej się nie podobał. Wydawało się jakby przybył tu z nieczystymi zamiarami... Wcale jej się to nie podobało!
Obejrzała się znów po dziedzińcu. Elf z ciepłymi słowami podrapał ją za uszami. Wydała z siebie zachwycony pomruk, który ktoś kto jej nie znał mógł wziąć za groźbę... Co miała poradzić, że będąc tak dużym zwierzęciem miała donośny głos... Machnęła uradowana raz ogonem i wywaliła jęzor. Był to znak, że wszystko u niej dobrze.
Gdy Pani na zamku zaczęła krążyć po dziedzińcu poczłapała za nią raz po raz trącając zimnym nosem jej dłoń. W końcu jej wysiłki zaowocowały. Wielki łeb zwierzęcia pomrukującego w nieopisanym zachwycie znalazł się w objęciach Ouz. Wielka, czarna bestia zachowywała się niczym rozradowany psiak nadstawiając potężny pysk i mocny kark do głaskania. Całus w nos zupełnie "rozpuścił" Wilczycę. Gdy zabawa się skończyła z wywalonym jęzorem i pyskiem otwartym w zębatym uśmiechu w końcu się pozbierała z bruku i otrzepała. Zwichrzona sierść ułożyła się na pysku i grzbiecie bestii. Podrapała się jeszcze za uchem i ponownie otrzepała. Ziewnęła i siedząc przyglądała zebranym.
Lokaj zaczął odprowadzać wszystkich do ich komnat. Wilczyca parsknęła. Wycofała się w cień, by lokaj ją minął. Potem minęła ją dziwaczna kobieta, która zapożyczyła sobie od ZimowejWilczycy uzębienie. Pachniała jedzeniem. Zwierzę poczuło tylko jak ślina zaczyna napływać do pyska. Zgłodniała... Ta pachnąca kozami kobieta wyglądała bardzo obiecująco... Wilczyca się oblizała i potrząsnęła łbem opamiętując się. Nie zjadać gości Ouz! Choćby niewiadomo jak byli dziwni, póki nie stanowią zagrożenia nie zjadać ich! Prychnęła. Wiele tygodni podróżowania w wilczym ciele sprawiło, że Wilczyca długo się koncentrowała nim udało jej się w sobie znaleźć ludzki pierwiastek. Jeśli miała jakoś funkcjonować przy tej kózce to na pewno nie jako wygłodniała bestia... Wyraz błyszczących w cieniu oczy nieco się zmienił. Ich kolor nie był już taki jaskrawy i niepokojący. Rozległo się westchnięcie, a potem już zupełnie ludzki jęk.
- O cholera - bąknął dziewczęcy, schrypnięty od długiej bezczynności głos. Wilczyca podniosła się na dwie nogi. Tymczasowo musi używać tej powłoki... Było to o tyle skomplikowane, że przez długi czas pozostawania w ciele zwierzęcia wiele słów uległo zapomnieniu, znaczenie innych straciło wyrazistość, a utrzymanie równowagi na dwóch kończynach graniczyło z cudem.
Z cienia chwiejnie wyszła postać, której wzrost był nieco poniżej średniej. Szczupła, ubrana w starą, czarną, skórzaną kurtkę i czarną koszulę, spodnie z mocnego materiału z dziurą na prawym kolanie tego samego koloru, co reszta ubioru. Ciężkie okute metalem buty dzwoniły po bruku. Jej wąskie biodra opinał mocny pas ze srebrną sprzączką. Na lewym nadgarstku widniały trzy posplatane rzemienie, a na prawym trzyrzędowa pieszczocha. Idealnie pasowała do kolczastej obroży, którą nosiła zapiętą na szyi. Na skroni i prawym policzku, bliżej ucha widniało coś co przypominało tatuaż. Były to splecione, czarne wzory wyglądające jak wijąca się kolczasta winorośl... I rzeczywiście się poruszała. Wiła i splatała... Ruchu nie było widać, jednakże, gdy ktoś spojrzał na nią raz, na chwilę odwrócił wzrok i spojrzał ponownie wzór był już nieco inny. Oparła się dłonią o ścianę i idąc wzdłuż niej ćwiczyła swój zmysł równowagi. Gdy uznała, że starczy już tych niepewnych kroków, odepchnęła się od ściany, zachwiała i podreptała do zamku. Odebrała po drodze niechętnie klucz od lokaja dając mu przy tym do zrozumienie, że chce coś zjeść i podążyła do przydzielonej komnaty. Gdy zabłądziła w końcu w odpowiedni korytarz i trafiła do komnaty posiłek na nią już czekał. Pożarła go błyskawicznie... Dopiero później rozejrzała się po pomieszczeniu. Było przytulne na wilczą modłę. To znaczyło, że jakiś człowiek lub elf nazwałby ją niegościnną i ponurą. Pomieszczenie nie było duże. Nie było tam ozdób. Ściany wyłożone były skórami zwierząt. Nie było tam krzeseł tylko poduszki. Zamiast stołu był niewielki, niski stoliczek. Zamiast typowego łóżka było wielkie, ciepłe legowisko wygodne i dla człowieka i dla zwierzęcia. Panował tu przyjemny półmrok. Wilczyca uśmiechnęła się do siebie. Zostawiła klucz pod barłogiem i wychyliła się z pomieszczenia. Zamierzała zwiedzić zamek. Konieczność pozostawania w ludzkiej postaci zniknęła wraz z zaspokojeniem głodu. Poczłapała już jako wilk mrocznym korytarzem... Stukot pazurów po posadzce zagłuszał węszenie...

"Smuga Cienia"

Cytat: Issu ja proponuję jeszcze zakup sztucznych paznokci (podejmuje się założyć i zdjąć i nawet pomalować i przypiłować ), będzie bardziej efektownie, mogę się jeszcze podjąc zrobienia swego rodzaju dredów (spoko spoko będą tymczasowe). Pomalować to się pewnie nie dasz co

Obi mogę się podjąc zrobienia tych narramienników tyko potrzeba mi <<sky>>, albo coś co imituje skórę. Kaptur też mogę uszyć tylko potrzeba mi materiału Obi jak coś skołujesz podrzuć, będę miała maszynę w akademiku to można ewentualnie będzie przymierzyć.

Olorin jak będziesz - moja propozycja kupujesz:
http://www.lachanson.pl/go/_info/?user_id=2401 różowy, z czerwonej i białej farby dobierzemy kolor twojej skóry - idziesz do Castoramy albo coś i kupujesz białe rękawiczki, czarna kamizelaka do zepsucia się znajdzie tylko nie jest skórzana a przerobić ją można a potrzeba mi materiała w paski najlepiej czarne drugi kolor nieważny. Zrobimy cię na http://starwars.wikia.com/wiki/Jahn idziemy do lumba i kupujemy najbardziej opcisłe spodnie (jakieś 10 zł max) farbka na czarno (3 zł) i masz strój.

Barrahh - to będzie niespodziewajka dla wszystkich

Azerius (Krzychu) - nio a dla Ciebie mam propozycje http://www.ossus.pl/biblioteka/Barrissa_Offee cos takiego na buzi walnąc ty masz ciemne włosy ale ja bym trochę ulizała (Cos na kształt Włoskiego Mafioza albo cóś)

Aeri - Podejmuję się zrobienia fryzury. I makijażu z tatuażami.



To ja tylko garść rzeczy

- paznokcie..ojej..zobaczymy Dreedy mogą być a co do malowania no wiesz...
- farbki itp. są w drodze
- Tatuaż dla Azeriusa tak, ale nie może być taki sam jak Barriss, bo to tradycyjny wzór dla rasy Mirialan, która w tamtej epoce jeszcze nie należała do Republiki, ale jakiś inspirowany tym z powodzeniem wydaje mi się, że jak najbardziej może być. Ja postaram się w niedzielę przytaszczyć książki ze szkicami koncepcyjnymi do nowych epizodów w tym szkice koncepcyjne postaci , może Cię coś zainspiruje
- to czekamy na Baraszkową niespodziewajkę ...aa i będzie żółta farba do twarzy

...i niech Moc będzie z Nami, bo ma być ponoć 1 stopień 13.12.2008 i śnieg...a ja będę mieć nagie ramiona.....

Roronoa Zoro

Imię: Roronoa Zoro

Płeć: Mężczyzna

Kasta: Korsarz

Klasa: Wojownik
+3 HP/lvl
+1 siły/lvl
+1 wytrzymałości/3 lvle

- Ograniczenie magii (tylko artefakty)
- 75% szans na nieudany czar
- Koszt inteligencji 2x

Wygląd, cechy charakterystyczne: Roronoa Zoro to wysoki smukły młodzieniec o krótkich, najeżonych i zielonych włosach, ukrytych zwykle pod czarna chusta zawiązaną z tylu głowy, której towarzyszy także potrójny kolczyk w lewym uchu. Jego wyrzeźbione ciało opiewa w tatuaże, a na klatce piersiowej widnieje długie zaczynające sie na barku a kończące na biodrze ukośne znamię wyglądające jak blizna po ostrzu. Biała koszula włożona w czarne spodnie przepasana jest czymś na wzór gorsetu utrzymującym 3 jego śmiertelne ostrza. Do jego kolan sięgają czarne skórzane buty doskonale nadające sie do walki na śliskich i mokrych powierzchniach zapewniając świetną przyczepność.
Dodatkowe cechy wyglądu z powodu pokrewieństwa z Diablo

Wygląd zbroi, i broni: Roronoa nie posiada zbroi. Jest piratem, a Ci z kolei nie maja zwyczaju nosić na sobie zbędnego balastu. Jego bronią są 3 unikatowe miecze wykute z lekkich i bardzo wytrzymałych stopów o bardzo niewielkiej masie co sprawia, ze stanowią niezwykle precyzyjna i piekielnie szybką broń.
LEGENDARNE MIECZE

Umiejętności:
- Uniki - Specjalizacja: Unikanie pocisków - Poziom 1 (Początkujący)
- Walka wręcz - Poziom 1 (Początkujący)
- Walka bronią sieczna - Specjalizacja: Miecze jednoręczne - Poziom 3 (Biegły)
- Akrobatyka - Poziom 1 (Początkujący)

Umiejętność wrodzona:
- Pływanie - Poziom 1 (Początkujący)
Umiejętność klasowa:
- Przyspieszenie - Poziom 1 (Początkujący)

Zdolności Specjalne: Potomek Diablo

Historia postaci: Jego historia rozpoczyna sie na dalekim wschodzie, w małym miasteczku Tal Kashi na północ od wielkiego portu Singapur. Młodzieniec ten jako syn kowala i artystki wyplatającej kosze już od najmłodszych lat ćwiczył swoje umiejętności w walce mieczem. Żył wraz z rodzina beztroskim życiem, aż do dnia kiedy nieznani barbarzyńcy wkroczyli do jego rodzimego miasta paląc ja do ostatniej żywej duszy. Ocalały chłopiec trafił do niewoli, z której niebawem udało mu sie uciec. Przysięgłwszy zemstę oprawcom wkroczył na piracka ścieżkę szkoląc swe umiejętności zarówno w walce jak i kradzieży. Powiada sie, ze walczy trzema mieczami, a szybkość jego uderzenia zgubiła już nie jednego.

Statystyki:

Poziom: 5
PD: 1926/2100

PS do rozdania: 0
PU do rozdania: 1

Siła: 12 (+5 - klasa - wliczone, +3 Potomek Diablo - wliczone)
Wytrzymałość: 7 - (+1 kasta, +1 klasa - wliczone)
Zręczność: 9 (+3 Potomek Diablo - wliczone)
Charyzma: -3 (-3 Potomek Diablo - odliczone)
Inteligencja: 0 (-1 Potomek Diablo - odliczone)

HP: 37/36 (+15 klasa - wliczone, -10 Potomek Diablo - odliczone)
Mana: 7

Przynależność: Brak
Stany specjalne: Brak

Obecny stan sakiewki: 140 sztuk złota

Ekwipunek:

- 3 unikatowe miecze
- kompas
- mapa znanych krain
- talizman zawieszony na szyi
- butelka rumu
- 5 uzdrawiających mikstur średniej mocy
- "zapalnik"


Dzień szósty (wszyscy)

Krasnolud podumał chwilę i w końcu odpowiedział 50 guldenów Oromisowi cena wydała się przystępną, więc się zgodził. Wygodnie usiadł na fotelu i przyglądał się przygotowującemu narzędzia i barwniki mistrzowi. Nie potrwało to długo. Więcej zabrało tatuażyście dokładne obejrzenie całej ręki i dopytywanie się o szczegóły wzoru. Z jakiejś zakurzonej półki wyciągnął on solidnie utłuszczone licznymi plamami tomisko, w którym znalazł wreszcie interesujący go motyw roślinny. Po zaakceptowaniu go przez Alderona krasnolud przystąpił do pracy. Pracowicie nakłuwał skórę i wstrzykiwał pod nią kolorowe barwniki układające się powoli w roślinny wzór pnącego się bluszczu. Najpierw zajął się dłonią, na której starannie stworzył rysunek tatuażu, a następnie utrwalił go umieszczanymi podskórnie kolorami. W miarę postępu prac artystycznie tworzony bluszcz piął się coraz wyżej, by wreszcie po kilku godzinach dotrzeć do samego barku, gdzie zakończył się wieńcem liści wyznaczonym górnym brzegiem łopatki i obojczyka. Krasnolud pracował bardzo sprawnie i bez zbędnych słów. Zatopił się w swej pracy wręcz tak mocno, że Oromis poczuł się niemal że zbędnym elementem na linii artysta - dzieło.
Gdy tatuaż został już dokończony, krasnolud wyrwał się jakby z dziwnego transu. Sprawiał wrażenie jakby dopiero co był setki mil dalej w zupełnie innym świecie. Jego skupiona w trakcie pracy, lecz zarazem wyrażająca pewnego stopnia upojenie twarz szybko przybrała normalny wyraz obojętności z nutką jakby zagniewania, którą elf miał sposobność oglądać wchodząc do zakładu.
50 guldenów - burknął pod nosem mistrz. Oromis odliczył pieniądze i prawie już wyszedł, gdy kątem oka zanotował krótką zmianę na twarzy krasnoluda. Coś jakby ...żal? Alderon nie zastanawiał się nad tym, tylko zsunął rękaw zasłaniając niemal cały rysunek. Jedynie prawa dłoń dawała jakiekolwiek wyobrażenie jak zmieniła się skóra leśnego elfa.

Po szybkim marszy Oromis dotarł do gospody, gdzie zatrzymała się drużyna. Powitała go w niej miła kelnerka, która dała wodę i chleb licząc pewnie, że elf zamówi wiele więcej, ale on zażądał jedynie sera. Odeszła kołysząc biodrami niezbyt zachwycona wielkością zamówienia. Alderon odprowadził ją wzrokiem Całkiem ładna tu obsługa - uśmiechnął się pod nosem.
Zjadłszy posiłek uznał, że najwyższy czas przespać się chociaż chwilę. Wytrzymywało się więcej podczas długich polowań w Wiecznej Puszczy, ale odpoczynek też jest bronią... Nie zdecydował się na pokój, lecz usiadł po prostu na ławie w kącie sali, ułożył za sobą ekwipunek i niemal natychmiast zapadł w czujny sen.

...dwie armie stały naprzeciw siebie. Skumulowana nienawiść była niemal namacalna w powietrzu. Srebrzysty paladyn ruszył jako pierwszy pociągając za sobą ludzką falę gotową na pochłonięcie i zniszczenie nieprzebranych zastępów nieumarłych. Z drugiej strony stał czarny rycerz mający u swego boku Stilwarda. Teraz Oromis widział go coraz lepiej. Dwa fronty zbliżały się do siebie dążąc do nieuchronnego zderzenia. Krzyczał. Był cały nabuzowany emocjami. Stanął, żeby wypuścić strzałę w paskudnego zombie. Poleciała. Usłyszał Oromisie... to ja... Twój brat... Faris Stanął jak wryty. Ręce same opadły na dźwięk tego imienia. Oczy same spojrzały w tamtym kierunku. Zombie stało patrząc szyderczo. Za nim widział stojącego elfa w białej zbroi... on patrzył... dołączył do niego stary elf... przejechał palcem po gardle...

Oromis obudził się gwałtownie. Oparty za nim łuk przewrócił się z hałasem. Elf w pierwszej chwili nie wiedział co się dzieje wokół niego. Ten sen... był taki realistyczny... jakbym tam naprawdę był... - szeptał do siebie. Jeszcze przez kilkanaście sekund dochodził do siebie.

Siedział nadal w swym ciemnym kącie nie wiedząc co ma z sobą za bardzo zrobić. Piętnaście minut później do sali zszedł Avallach, ale Oromis nie podszedł do niego a najemnik nie wyglądał, jakby go zauważył. Nie trzeba było długo czekać, by na dół zszedł również Kossak. Alderon wstał wreszcie i podszedł do dwójki towarzyszy. Przysiadł się do nich, zamówił również coś ciepłego do jedzenia.

Tattoo festiwal Łódź

Na dwudniową imprezę zaproszeni zostali najlepsi i najwięksi tatuatorzy z całej Polski.
Wszyscy odwiedzający będą mieli niepowtarzalną okazję wytatuowania się u artysty, którego prace najbardziej przypadną im do gustu.
Zgromadzenie kilkudziesięciu najlepszych tatuatorów na pewno ułatwi podjęcie decyzji co do wyboru stylu, wzoru i wreszcie tatuatora.

Oprócz czołówki polskiej sceny tatuażu pojawią się wystawcy z biżuterią do piercingu, stoiska ze sprzętem do tatuowania, fajnymi ciuchami. Odbędzie się ponadto wiele imprez towarzyszących.



W programie konwencji znajduje się wiele atrakcji, min.:

- pokazy Body Piercing’u czyli kolczykowania,
- body painting czyli artystyczne malowanie ciała,
- Fire Show – taniec z pochodniami
- pokaz Break Dance w wykonaniu INDEPENDENCE B-BOYS
- pokazy barmańskie,
- wystawa fotografii Dariusza Marcinkowskiego,
- wystawa prac Grzesia WRÓBLA Wróblewskiego,
- występy Dj-ów, bębniarzy, wizualizacje,
- pokaz szkoły tańca orientalnego "SALOME"
- konkurs tatuażu w kategoriach:

SOBOTA
- tatuaż mały kolorowy -
- tatuaż mały czarno-biały -
- kompozycja damska -
- tatuaż pierwszego dnia Festiwalu.-

NIEDZIELA
- tatuaż duży kolorowy -
- tatuaż duży czarno-biały -
- kompozycja męska -
- kategoria otwarta -
- tatuaż drugiego dnia Festiwalu.-

jako zwieńczenie każdego z obu dni konwencji odbędzie się AFTER PARTY.

Mamy nadzieję że zapewnimy Państwu wiele godzin niezapomnianej rozrywki.

Studio tatuażu KULT z Krakowa oraz magazyn TATTOOFEST objął patronat medialny nad naszym festiwalem.

Poniżej studia, które potwierdziły już swój udział:

ANABI-TATTOO - SZCZECIN
ART-LINE - RYBNIK
AZAZEL - MILANÓWEK
BLUES TATTOO - RUMIA
BODY ART. FACTORY - RADOM
CLEAN FUN - WROCŁAW
CYBER TATTOO FACTORY - KRAKÓW
EVILTATTOO - KALISZ
GULESTUS TATTOO - WARSZAWA
JOKERS - OSTRÓW WIELKOPOLSKI
KAMELEON - KOSZALIN
KOLTAT - WARSZAWA
KULT - KRAKÓW
LUCKY - TYCHY
MIKESZ TATTOO - ŁÓDŹ
MONSTER TATTOO - POZNAŃ
OD ŚWITU DO ZMIERZCHU - ŁÓDŹ
SAURON - RUDA ŚLĄSKA
SIGIL - ŁÓDŹ
SNAKE TATTOO - ZGIERZ
SZUBERT TATTOO STUDIO - PRZEMYŚL
TAT2FACTORY - WARSZAWA
TRYTON TATTOO & PIERCING - BILESKO BIAŁA
ULTRA TATTOO - WROCŁAW
VALHALLA TATTOO - LUBLIN

oraz

POGO
THE WILD CAT COLLECTION
WORKHOUSE TATTOOSTUFF

Ceny Biletów:

- jednodniowy - 20 zł
- dwudniowy - 30 zł

Bilety wkrótce do kupienia w:

Klub Muzyczny DEKOMPRESJA
ul.Limanowskiego 200

STREFA BILETÓW
ul. Piotrkowska 59

ALE JAZZ dawniej 'LADY PERON'
ul. Nowomiejska 1

CIK
ul. Piotrkowska 102a

KOLDECURE
ul. Piotrkowska 102

oraz za pomocą:
ALLEGRO.PL
www.ticketpro.pl

wybiera się ktoś??

Father Tucker dnia Sob 16:55, 02 Lut 2008, w całości zmieniany 2 razy

Anioł Stróż

Anioł Stróż

Przychodziła do niego nocą. Siadała na brzegu łóżka – zawstydzona, blada, o oczach jak dwa muśnięte rosą szafiry i skórze mieniącej się okruchami gwiazd. Patrzyła na jego sen z czułością, pachniała skąpaną w deszczu łąką. Wsłuchiwała się w bicie jego serca – spokojne, miarowe – i zrównywała z nim oddech. Jej dłonie, zakończone szczupłymi palcami o długich, ostrych paznokciach, zdobiły delikatne wzory skomplikowanych tatuaży, jak u indyjskich kobiet. Białe włosy otulały drobną sylwetkę i spływały kaskadą, niby górski wodospad, aż do bioder. Kiedy nachylała się nad nim, szukając ust, każdy jego oddech zamieniał się w chmurkę srebrzystej pary. Ciepło uśpionego ciała broniło się przed jej lodowatym dotykiem…
Szum jej skrzydeł przywodził na myśl spokojną, cichą melodię tysięcy cynowych dzwoneczków, wygrywaną bladym świtem w pierwszy dzień wiosny. Wielkie oczy przepełnione były dziwną melancholią i tęsknotą, nawet wtedy, kiedy pieściła w milczeniu jego ciało, unosiła się ponad uśpioną sylwetą, oplatała go udami i kochała się z nim długo, aż do utraty zmysłów, do pierwszych oznak zwiastujących nadchodzący poranek. Kiedy przychodziła rozkosz – leniwie, lecz zawsze niespodziewanie – oczy te zachodziły srebrzystą mgiełką, skrzydła przez ułamki sekund trzepotały w gwałtownym uniesieniu, a ona zagryzała mocno bladoróżowe usta. Wąska strużka błękitnej krwi spływała wolno wzdłuż owalu twarzy.
Nigdy nie płakała…
Na kilka chwil wnikała w jego umysł. Penetrowała go w skupieniu, szukając najbardziej emocjonujących przeżyć. Z uśmiechem przeglądała obrazy minionego dnia – spragniona, łapczywa, zachwycona. Prawie ludzka. Jej skóra nabierała wtedy brzoskwiniowego koloru, na twarz wpływały nieśmiałe rumieńce, w oczach zaś malowała się prawdziwa pasja. Czasami poddawała się całkowicie, topiąc się w odmętach złudnego szczęścia.
Wreszcie przychodził czas na walkę. Z agresją atakowała jego myśli, jej oblicze ciemniało tak, jak ciemnieje błękitne niebo na kilka chwil przed burzą. Piękne oczy zaczynały błyszczeć gorączkowo, źrenice zwężały się gwałtownie i przemieniały w odłamki odległych, spadających gwiazd. Bezdenne. Okrutne. Skóra fosforyzowała lodowatym blaskiem, a skrzydła – z śnieżnobiałych, delikatnych – zmieniały się w wielkie, błoniaste skrzydła nietoperza, pulsujące pełnymi krwi żyłami. Wąskie, błękitne usta zaciskały się z wysiłku, kiedy siłą wdzierała się do jego umysłu wyszukując najbardziej wstydliwych i okrutnych wspomnień. Zakrzywionymi pazurami przedzierała się przez mury podświadomości. I zawsze wygrywała. Potrafiła wyszarpnąć każdą myśl, nie ważne jak bardzo się bronił. A im głębiej była ukryta, tym bardziej jej pożądała. Był złym człowiekiem i właśnie za to kochała go jakąś dziwną, szaleńczą namiastką miłości. Jej dzikie, rozbiegane oczy napełniały się czarnymi łzami, które spływając po policzkach mieszały się z błękitną krwią. Kiedy wreszcie się nasyciła odskakiwała od niego i padała na ziemię tuż przy łóżku. Kuliła się jak małe przerażone dziecko, trzęsła jak liche drzewo na wietrze. Z odrazą spoglądała na swoje zakrwawione szpony, które powoli zmieniały się w delikatne kobiece dłonie, pokryte siateczką tatuaży.
Uciekała o brzasku.

***

Mężczyzna obudził się kilka chwil po wschodzie słońca. Przeciągnął się leniwie, a na jego twarz wpłynął spokojny uśmiech. Głowę miał lekką, bez zbędnych myśli, bez wyrzutów sumienia. Może nawet był szczęśliwy. Wstał niemal w tym samym momencie, w którym otworzył oczy. Szybki, chłodny prysznic przegonił resztki senności. Gorąca, czarna jak noc kawa leniwie rozlewała się po jego organizmie. Sięgnął po leżące na stoliku zdjęcie małej dziewczynki. Uśmiechała się radośnie. Była kwintesencją niewinności i świeżości. Założył płaszcz i lubieżnie oblizał usta, wpatrując się w fotografię. Drzwi zaskrzypiały cicho, kiedy opuszczał mieszkanie. Siedzący na parapecie okna Anioł zachichotał.

Wspomnienia kierownika wesołej budowy...

W dzisiejszej odsłonie dowiemy się, jak istotny jest właściwy poziom edukacji, poznamy sztukę doboru ozdoby do osobowości oraz przypomnimy sobie, ile w naszym życiu znaczą zasady...



Pewnego pięknego lata firma miała betonowanie sporego obiektu gdzieś w Małopolsce. Tysiąc paręset metrów sześciennych betonu - jakby nie liczyć, wychodziło ponad 40 godzin roboty. Praca na zmiany - jedni schodzą, drudzy wchodzą, gruszka za gruszką, kubik za kubikiem, hałas, upał, pot cieknący nogawkami - i tak po 10 godzin, do obłędu. Byłem tam razem z moją brygadą zaproszony na "gościnne występy", w ramach uzupełniania braków kadrowych małopolskiej grupy robót.
Zrobiła się noc. Czerwone Brygady, posilone legalnym sterydowym kurczakiem z hipermarketu i mniej legalnymi płynami z zapasów własnych, betonują w pocie czoła. Koło północy na budowę przyjechał Jaśnie Pan Projektant.

Gościu wymaga osobnej opowieści… Teraz powiem tylko, że był butny, chamski, do wszystkich z wyjątkiem kierownika budowy zwracał się per "ty", a sam wymagał tytułowania go "panem doktorem". Największy ubaw budziła jego pieczątka, którą dumnie stemplował wszystkie papiery, czy było trzeba, czy nie. Pieczątka, z zawartymi wszystkimi tytułami oraz numerami i zakresami rzeczowymi uprawnień, podkwaszona na samym spodzie (większą czcionką) laurką pt. "RZECZOZNAWCA", również z odnośnymi numerkami - ech, pewno nikt mi nie uwierzy, ale sam mierzyłem: format paczki fajek "setek" z filtrem…
Ot, sztywny gamoń, okulary jak zakonnice w epoce Gierka, dżinsy na kant zaprasowane, a grasejował jak owa sławetna snobistyczna hrabina u Magdaleny Samozwaniec.

W projekcie - co wykrył koleś, który był tam kierownikiem - było jedno dość idiotyczne rozwiązanie. Korzystając z wizyty Jaśnie Pana Doktora na budowie, kolega wraz z inspektorem nadzoru próbował mu wytłumaczyć, ze tę rzecz trzeba zmienić, bo… No, na użytek Bojownictwa niech zostanie po prostu: bo tak.
Siedzą i konferują w pakamerze. Doktorek, kiedy się dowiedział, że jakiś gostek w gumofilcach chce mu zmieniać Jaśnie Oświecony Projekt, nabzdyczył się jak japońska ryba fugu i w ogóle nie chciał rozmawiać. Kolega gadał jak do obrazu, a on nic. I na to wszedłem ja.
Świeżo odszedłszy od betonowania, wyglądałem, hm… jak człowiek, który świeżo odszedł od betonowania. Buty uwalane betonem po cholewy, spodnie całe w betonowej ospie, ręce brudne (bom się był potknął i wsparł), żółty kask (białe były na mnie za małe), nawet okulary miałem pokropkowane chlapiącą z pompy mieszanką. Za mną wsunął się skromnie mój brygadzista i przywarował pod ścianą, jak najbliżej drzwi.
Kolega wytęża pamięć, aby wyrazić się jak najkwieciściej (innej mowy JWP Doktor nie raczył w ogóle konotować) i przedstawia mnie:

- Panie doktoszsz, pan pozwoly - to jest mój pomocnik, pan S. Ł…ski. - Kolega był bowiem z centralnej Polski i wymowę posiadał coś jak Wojciech Młynarski w swoich kuplecikach.

Doktorek spojrzał na mnie i prychnął coś w węzeł krawata. Kolega dalej swoje: a może by tak Pan Doktor raczył… a może by ewentualllnie Pan Doktor zechciał rozważyć możlywość…
Znałem sprawę i [...] mnie brała na ten bezdenny ambicjonalny debilizm, więc popełniłem straszliwe faux pas i włączyłem się do rozmowy, dając kilka krótkich i w moim pojęciu rzeczowych argumentów. Doktor pogardliwie zlustrował moją niezbyt czystą i zabetonowaną personę, zrobił minę jak kichający mops i warknął spod górnej wargi (cytat wierny):

- Do ciebie to pewnie nie dotrze, ale żeby rozmawiać o takich sprawach, to trzeba być co najmniej inżynierem, a nie jakimś tam majstrem od gruszek…

Brygadzista wyszedł i rotflnął na wycieraczce… Nigdy mnie drań nie lubił, a że jęzor miał jak łopata, to Czerwone Brygady przez parę tygodni powtarzały to sobie jako żart sezonu…

* * * * *

Jako zbrojarz pracował w mojej brygadzie niejaki Dawid, zwany Kej-Ef-Si. Ksywa wzięła się stąd, że kiedy Dawid przyszedł pierwszy raz na budowę, któryś z Czerwonych Brygad stwierdził, że ma on na sobie dokładnie tyle samo mięsa, co smażone kurczaki z Kentucky…
Wielkoludem Dawidek - jak jego biblijny imiennik - faktycznie nie był: miał jakieś 22 lata, na oko 160 cm wzrostu, chuderlawy, wagi - góra 50 kilo. Do tego stópka numer 36, pamiętam dokładnie, bo jak mu chciałem kupić obuwie robocze, to w hurtowni patrzeli na mnie jak na debila i komentowali, że pieczątki to robią piętro wyżej.

W którymś momencie Czerwone Brygady poddały się ogólnokrajowemu trendowi i zaczęły tłumnie odwiedzać salony tatuażu. Potem każdy dumnie prezentował swoje, hm, ozdoby: jeden logo Harleya - Davidsona, inny jakąś superlaskę, jeszcze inny smoka czy - to już był totalny total w wydaniu jednego młodziaka - serducho z imieniem narzeczonej...
Biedny Dawidek chodził jak struty, bo też by sobie coś tam dał wydziarać, ale po pierwsze chyba się bał, a po drugie, jak sam się przyznał, nie umiał w oferowanych wzorach znaleźć niczego, co odpowiadałoby jego osobowości. Aż któregoś dnia…

Było upalne lato i Czerwone Brygady wykonywały zbrojarskie roboty przygotowawcze na zapleczu - czyli po prostu szykowano elementy zbrojenia do wbudowania w obiekt. Wychodzę z biura, żeby sprawdzić postępy i rozprostować trochę kości. Chłopaki w tym upale porozbierani do pasa, pot się z nich leje, ale nie ma zmiłuj, praca wre. Na jednym ze stanowisk pracuje - tyłem do mnie i całej reszty - zbrojarz Dawidek Kej-Ef-Si. Podchodzę zobaczyć, jak mu idzie:

- I jak se radzisz, Dawidek?
- Yyyy…
- Co za k**wa yyyy?! I frontem do mnie, jak gadasz.
- Yyyy, se kierownik lepiej stąd idzie.
- Nie wk**wiaj szejka, Dawidku jeden. Frontem do mnie plizzzzz. Piłeś czy ki ch*j?
- Yyy nie piłem.
- No to k**wa nie bąkaj spod pachy, tylko się odwróć, jak do mnie gadasz.
- Yyyyy…

Odwrócił się i zrozumiałem, dlaczego miał takie opory.

Na astenicznej, zapadłej klacie Dawidka, między ramionkami chudymi jak zapałki, na tle cieniutkich żeberek, wystających jak z żeliwnego kaloryfera, pyszniła się świeżo wydziarana olbrzymich rozmiarów, cynicznie uśmiechnięta trupia czacha w ciemnych okularach i wojskowym hełmie w kolorach kamo… Ale nie to najbardziej powalało, bowiem pod nią, rżniętym gotykiem, był czerwono - czarny napis BORN TO KILL.

* * * * *

Jak pamiętam, co nieco już pisałem o niejakim Nafcie, który spośród Czerwonych Brygad wyróżniał się wyjątkowo medialną urodą, celnością w strzelaniu kulkami do celu i NOSEM, który okazjonalnie pożyczaliśmy od niego jako wydech do Steyra... Teraz też będzie o nim.

Któregoś dnia skoro świt jadę razem z Czerwonymi na budowę. Mój ulubiony brygadzista prowadzi, a ja usiłuję dać się ponownie ogarnąć falom alfa, z których boleśnie wyrwał mnie budzik. Jest piąta rano, więc człowiek mało co trybi, toteż kiedy na kolejnym przystanku zobaczyłem OGOLONE i ODŚWIEŻONE oblicze czekającego na nas Nafty, sądziłem, ze nadal błądzę w "rajskiej dziedzinie ułudy"...
Dojechaliśmy na budowę. Wysiadam z samochodu i na azymut kulam się w kierunku mojego biura na kółkach i czekającego w nim czajnika i słoika z kawą. Podchodzi do mnie na miękkich nogach Nafta i tekści co następuje:

- Paniekerownikukochanyjodziśśśśśśśśśśniemogerobić.

Ja na to tradycynie i dobrotliwie, bez cienia złości:

- Do budy kufffa, arbaj na grzbiet i do gefechtu, i nie denerwuj mnie bo ci kuffffa jaja wkopię między migdałki.

Nafta (po namyśle i ukręceniu kulki):

- Alepaniekerownikukochanyjodziśnapppppppprawdeniemogerobić.

Przypomnialem sobie, że wczoraj mówił, że ma jakieś imieniny w rodzinie i że może przyjść skuty. Wzruszam ramionami i mówię:

- Dobra * * * * * * ale zapomnij ty ** * ** * że ci zapiszę jakieś godziny!
(każda gwiazdka oznacza jeden dynamizator werbalny, a podwójna ten dotyczący jego genealogii w linii żeńskiej).

Nafta wsadził dwa paluchy do nosa (oznaka najwyższego skupienia myśli) i mówi:

- Kurwaapankerowniktojessssssstniesssssprawiedliwy... Wczorajmówiłemże będęssssssssssłaby...

Hm, myślę, no niby mówił, a głośno mówię:

- Ty, kufffa, żadnych kufffa zasad kuffa nie masz...

Nafta wyjął paluchy z nosa, suknią ochędożył (tfuj....) i rzecze:

- Mom zasady.

- Masz? Jakie?

Na to mój drogi niezapomniany współpracownik wyprostował się z godnością, strzelił kulką w kierunku wschodzącego słońca, obtarł paluchy o spodnie i prawi:

- Jak godom, że pija... to pija... A jak godom, że robia... to godom...(*)

Kawa musiała poczekać, aż wyrotflowałem z krzaków. No i jak tu się na takiego gniewać?

_____
(*)Jak mówię, że piję, to piję... A jak mówię, że pracuję, to mówię...

Cdn

The Beginning

Hejo... tak wiem, powinienem iść się powiesić, a nie tłumaczyć dlaczego tak późno ^^'' Ale zrobie to mimo wszystko, cóż... byłem na święta w Polsce i tam się wiele pozmieniało, prywatne sprawy, dziewczyna, nowi kumple... a potem tutaj buda, praca... wszystko się pomieszało. Ale dzięki pomocy Hiddy, jak zwykle, udało mi się powziąć sytuacje w ręce i oto dzieło spisane w dwa dni ;D Dodam, że już napisałem pół następnego rozdziału i dziś go skończę, więc mogę obiecać, że do końca marca TB już zostanie zakończony ;]
Beta: Hidden

The Beginning
Rozdział 10

aaaaaaaNaruto wybił się wysoko w powietrze, podeszwami skórzanych butów muskając czubki iglastych sosen i jodeł. Powolnie opadając wcisnął palec w miejsce wiązania swej opaski i szybkim ruchem ściągnął ją z czoła. Postawił stopy na twardym cisowym czubku naginając drzewo pod niemal niemożliwym kątem i odbił się ponownie. Cis zadygotał.
aaaaaaaUzumaki świsnął przez prądy płynące w przeciwną stronę, będąc wysoko w górze miał idealny widok na cel. A było nim podnóże potężnego pasma górskiego. Zakręcił się w około, niczym strzała trzepiąc swymi lotkami, on zatrzepotał płaszczem i puścił się lotem w dół, między drzewa. Gładko, niemalże bezszelestnie wylądował na twardym gruncie i nie tracąc prędkości pomknął biegiem. Szumiące wokoło liście, krzewy i trawy nie zachwiały jego skupienia. Chwycił opaskę w prawą dłoń i przystawił blisko oka, tak że promienie słoneczne z matowym połyskiem odbijały wszystko za nim. Szybko naliczył cztery szybko przemykające postacie, całkiem niedaleko.
Zza grubej, wierzbowej firanki, na prawo od niego, wyłonił się Shikamaru. Zaraz nad nim, zwinnie skacząc po olbrzymich, iglastych konarach znajdował się Kiba, więc gdzieś w okolicy pewnie był też i Akamaru. Pies jak zwykle wykazał się sprytem łowcy, skrywając swoją jasną sierść przed niechcianymi oczami. To samo tyczyło się Nejiego, który również przepadł jak kamień w wodę. Ale Naruto czuł go, skąpy zalążek jego chakry unosił się w powietrzu. W mgnieniu oka pojawili się też Chouji i Gaara po lewej, lawirując między labiryntem głazów. Naruto powolnym ruchem rozpiął bluzę, pozwalając jej fałdom powiewać w rytm wiatru, ponownie zawiązał opaskę na czole.
aaaaaaa- Neji?
aaaaaaa- Jeszcze trochę.
aaaaaaaHyuuga widział. Miał czyste spojrzenie na owe pomykające za nimi sylwetki. Dziesięciu mężczyzn. Wyglądali na ostrożnych, lecz trzymali tempo. Zapewne już wiedzieli, że zostali wypatrzeni. I jeszcze ta dziwna chakra. Wszyscy ją czuli, przyprawiała o gęsią skórkę. Tylko Naruto na nią nie reagował, miał już do czynienia z chakrą tak zaciekłą, tak groźną i niebezpiecznie szybko przepływającą przez ciało. O tak, znał ją doskonale.
aaaaaaa- Teraz!
aaaaaaaCoś świsnęło. W miejscu, gdzie jeszcze przed chwilką biegł Uzumaki, trawa najeżona była kilkunastoma czarnymi ostrzami. Nieopodal znajdowała się altanka naturalnie zbudowana z kręgu wierzb płaczących, gdzie ziemia była goła, bez jednego ździebiełka trawy. Dwie czarne bomby dymne stuknęły o twardy grunt, przy czym rozproszyły w powietrze mahoniowe kłęby.
aaaaaaaCienie śmigały wszędzie, szybko, niemalże niedostrzegalnie. Gałęzie wierzb zatańczyły z potężnym prądem powietrza, tu i tam co chwila rozległ się szczęk stali. Parę kroków przed nieustannie kłębiącymi się dymami pojawiła sie smukła postać. Niski, krępy, lecz szczupły mężczyzna o sterczących za głowę smolistych włosach i oczach niebieskich, niczym niebo. Jego spiczasty nos wręcz doskonale uzupełniał okrutny wyraz twarzy. Nosił szerokie, białe spodnie o zawiniętych nogawkach przy okutych skórzanych butach. Od pasa w górę nie nosił żadnego ubrania, prócz zawiniętej na szyi opaski wioski z niezliczoną ilością rys i zacięć. Mimo to, dało się rozpoznać znak Konohy.
aaaaaaa- Katon: Goukakyu! – Wrzasnął przytykając dwa palce do ust. Wielka kula syczących płomieni wystrzeliła wprost na dym. Gorące języki rozchlastały trawę i gołą ziemię po drodze, zostawiając po sobie podłużny szlak spalenizny. Potężny pocisk wbił się w mahoniową zasłonę rozbijając kłęby swą temperaturą na wszystkie strony.
aaaaaaaI trafił na przeszkodę. Żywą.
aaaaaaaWewnątrz gazowej chmury nastąpił wybuch, a płomienie sycząc i wijąc się wściekle rozdmuchały całą zasłonę dymną. Ogień najwyraźniej nie stracił na prędkości i sięgnął jeszcze dalej, spopielając dziewicze piękno dziczy.
aaaaaaaMężczyzna w szerokich, białych spodniach uśmiechnął się podle wytężając kościste żebra. Pomimo gorzejącej walki toczonej tuż ponad jego głową, stanął prosto i dumnie, na tyle na ile sponiewierane ciało mu pozwalało. Za wcześnie ocenił przeciwnika. Żaden szelest, żaden świst, nic nie zdradziło opadającej na niego postaci. Obejrzał się w górę, intuicyjnie, ale już nie było czasu, by zareagować, gdy wirujący Rasengan zmiażdżył go i przesmarował brutalnie po ziemi.

***

aaaaaaa- Tędy, pospiesz się – szepnęła dziewczyna w wełnianej masce skrzętnie kryjącej jej całą twarz, pominąwszy brązowe oczy. Włosy miała otulone w zwiniętym materiale, na wzór płytkiego turbanu o ciemnofioletowej barwie. Miała długą, szarą koszulę bez rękawków, przez które ewidentnie można było ocenić, że nie nosiła stanika, by jakkolwiek ukryć swe wypukłe piersi. Od pasa w dół nosiła szerokie, niby nadymane, czarne spodnie i skórzane buty.
aaaaaaa- Jesteś pewna, że takie kółko wokół pola walki to dobry pomysł? Możemy nie zdążyć... – odparła jej szeptem druga, niższa o dobre pół stopy kunoichi. Ta nosiła gruby materiał owinięty pod pozorem bandażowania od pasa w górę, aż po obojczyki, które zostawiła nagie. Twarzy nie skrywała niczym, więc dało się zauważyć, że jak na doświadczonego shinobi miała zdecydowanie za mało ran. Lub używała za dużo wszelakiej maści kremów i upiększaczy. Miała malutki, zadarty nosek i bystre, zielone oczy, które czasem skrywała pod długą, czarną grzywką. Brunetka nosiła na sobie również krótką, białą spódniczkę uzupełniającą mleczny wizerunek wraz z prowizorycznymi bandażami.
aaaaaaaLiście zaszeleściły im nad głowami.
aaaaaaa- Spokojnie, widziałaś tego w białym płaszczu? Sensei ostrzegał, że gościu używa Doujutsu. I to całkiem potężnego, które bez trudu wykryje wszystko na odległość przynajmniej stu metrów. Musimy zrobić kółko – wyjaśniła dziewczyna w wełnianej masce.
aaaaaaa- Tak, pamiętam. Ale skoro jesteśmy już za ich liniami, nie powinniśmy pospieszyć z atakiem?
aaaaaaa- Nie. Wpierw podejdźmy ich na dogodną odległość, ale tak, by nas nie zobaczyli. Wtedy... no cóż, nie będę cię uczyć twojego fachu – błysnęła bielutkim uśmiechem.
aaaaaaaDwie kobiety postąpiły parę kroków do przodu, odpychając delikatnie gęste krzaki na boki. Musiały być ciche, bardzo ciche. Wiedziały bowiem, że do czynienia mają z najwyższej klasy shinobi. Szkoda, że nie przewidziały co robić, gdy już zostaną zauważone.
aaaaaaaCzarny kształt popełza po gładkim gruncie, wąż czekający na swoją ofiarę, by ją ugryźć jak podejdzie za blisko. Nagle, ze wszystkich stron wystrzeliły czarne sieci, tworząc jedną wielką pajęczynę. Pajęczyna, tak szybko jak się rozpostarła, to równie prędko zawinęła się wokoło dwóch nieświadomych, bezbronnych dziewczyn. Dopiero po chwili szamotania bez skutku, zauważyły, iż to cień.
aaaaaaa- Ojoj – dobiegł ich spokojny, twardy, lecz pogardliwie zmiękczony głos. – A jednak przydałoby się wam obu parę lekcji, co do tego fachu. Udzielę wam jednej, mniej gadajcie, więcej skupcie się na otaczającej was chakrze.
aaaaaaa- Ty skurwielu! Zabije cię!
aaaaaaa- No i masz – Shikamaru udał rozgoryczenie, demonstracyjnie uderzając dłońmi o swoje biodra. – To jeszcze lekcja druga, szybciej oceniajcie swoje szanse, gdy wpadniecie w pułapkę.
aaaaaaaStojąc z poważnym spojrzeniem na gałęzi i już bez sarkastycznego brzmienia w głosie złożył dłonie, odwrócił się plecami. Prawda była taka, że Shikamaru nie tolerował zabijania. Wiedział, że w wojnach, konfrontacjach i konfliktach na większą skalę, jest ono prawdopodobnie jedynym wyjściem. Ale wolał unikać rzeczy, której nienawidził i nie chciał robić. Nie lubił tego przyznawać, ale pod pewnymi względami, od kiedy Asuma został zamordowany, bał się śmierci. Dlatego nie patrzył, pomyślał o czymś innym, ignorując odgłosy szamotania, rzucane w niego przekleństwa, a na końcu rozpaczliwy szloch.
aaaaaaaOpuścił dłonie.
aaaaaaaW lesie rozniósł się donośny odgłos czegoś łamiącego się.

***

aaaaaaa- Chouji! – Naruto przeskoczył nad tym, co jeszcze chwilę wcześniej było głazem, a teraz tylko rozkruszoną kupą gruzu. Jego twarde podeszwy zaszurały rozbryzgując resztki spalonej ziemi na boki i w efekcie w głąb wąwozu. Czeluść, która okazała się być w rzeczywistości wąską rozpadliną w ziemi, była skrzętnie ukryta wśród krzewów, niskich drzewek i kęp rosłej trawy okalającej okoliczne wzgórze. Dna nie dało się dojrzeć, gdyż kilka stóp w dół z krawędzi, wszystko skąpane było w nieprzeniknionej czerni. Obie ściany były doszczętnie zwęglone, a co gorsza – tu urywał się trop.
aaaaaaaMusiał spaść w dół, pomyślał Uzumaki. Do ciężkiej cholery, grubas jeden dał się zwalić tak frontowym atakiem, gdy zajęty był składaniem pieczęci. Nie czuję już jego chakry, jakby nagle się rozpłynęła... Nieprzytomny, czy martwy? Nie, Chouji nie dałby się zabić tak łatwo, to nie realne! Kurw.a... ten sen, oby był cały.
aaaaaaaPodrapał się po głowie nieco marszcząc brwi.
aaaaaaaJeszcze ta chakra... co do cholery? Wydaje się dobiegać z jednego kierunku, po czym rozpływa sie i nagle pojawia gdzie indziej... Do tego jest olbrzymia, dawno nie dostawałem gęsiej skórki. Skurwiel nie próżnuje, wcale się z nią nie kryje, jakby chciał, żebyśmy ją poczuli. Zupełnie jakby...
aaaaaaaRozmyślania przerwał mu ledwo dosłyszalny szelest dobywający się z drugiej strony małego wąwozu. Naruto, choć pogrążony głęboko we własnych myślach, zawsze był czujny i reagował natychmiastowo. W mgnieniu oka dobył kunai, który w krócej niż jedno uderzenie serca, już furkotał przez powietrze w kierunku kępy krzewów jagodowych.
aaaaaaaPudło. Krytyczny błąd.
aaaaaaaSpod ziemi wystrzeliły dwa muskularne ramiona, tuż pod nim, i chwyciły go kurczowo za kostki. Uzumaki mimo to, nie stracił równowagi. Zdawał sobie doskonale, jak naiwnie dał się podejść i w jakie gówno może właśnie wpadł. Szczególnie jak przypalony grunt nagle zmiękczał i począł go wciągać. Naruto zaparł się o to, co jeszcze było stabilne, podniósł z trudem prawą nogę i z impetem zmiażdżył łokieć wystającej ręki. Nie puściły. Zaparł się ponownie i wtedy kątem oka spostrzegł błysk. Ledwo zdążył na niego zerknąć, metal szczęknął i postać dobyła krótkie ostrze.
aaaaaaaKrew buchnęła w powietrze z perfekcyjnie rozciętej rany prowadzącej od splotu słonecznego, aż po brodę, gdzie skruszyła część żuchwy.
aaaaaaaNaruto patrzył się tępo, jak czarna figura zostaje zbryzgana falą jego własnej krwi. Nie czuł nic, nie było bólu, nie było strachu, widział tylko dłoń ubabraną w ciągle cieknącej posoce. A potem, blondyn zwyczajnie rozpłynął się w białym obłoku.
aaaaaaa- Co do... – postać w rozpędzie od ataku przeskoczyła nad kłębem dymu i wylądowała pewnie na twardej spaleniźnie. Męski głos. – Klon?!
aaaaaaaW tej samej chwili dobiegł go krzyk, choć łatwiej przyrównać to do szaleńczego pisku, głośnego kwiczenia. Ramiona, wciąż wystające z ziemi, zatańczyły szaleńczo próbując wydostać się na powierzchnie. Zamiast tego, schowały się z powrotem pod ziemią. Wrzask ucichł, a z pozostałych otworów strumieniem trysnęła krew mieszając się ze spalonym gruntem.
aaaaaaaMężczyzna poczuł jak po ciele spływają mu strużki zimnego potu, a płuca i przełyk odmawiają posłuszeństwa. Zresztą tak jak i same mięśnie. Ziemia zbryzgana szkarłatną wodą rozwarła się z impetem, a z dziury wyskoczyło ciało. Nie byle jakie tam ciało, a przynajmniej nie wyglądało normalnie. Ordynarnie przesieczone przez klatkę piersiową, wypatroszone, twarz zmiażdżona uniemożliwiały identyfikacje. Smród był nie do zniesienia.
aaaaaaaGrzebiąc się w zapadającej glebie wymieszanej z krwią, z dziury wydrapał się Naruto. O dziwo, sam nie nosił wiele śladów krwi, czy brudu. Prócz kępka włosów ubabranego w czerwieni i czerni. Te oczy, ten wyraz twarzy – nie do zniesienia. Tak okrutny, tak złowrogi.
aaaaaaa- Potwór... – Mężczyzna wyszeptał trzęsąc nogami. Po chwili zdawał się obudzić i wyskoczył w powietrze wydzierając gardło. – Demon! Krwiopijca!
aaaaaaaNie uciekł daleko.

***

aaaaaaaKiba kopnął samotny kamyk, który odbił się od jednej ściany wąwozu i spadł w ciemność. Zanim stuknął o dno, minęło wiele uderzeń serca.
aaaaaaa- Głęboko... Neji, czy Chouji jest na dole?
aaaaaaa- Nie widzę go. Mało tego, całe dno wygląda w ogóle na nienaruszone, jakby w ogóle nawet tam nie wpadł.
aaaaaaa- Radiowo też nie mogę nawiązać z nim kontaktu – syknął Shikamaru i cisnął słuchawkę na ziemię. - Dobra, nie mamy wyjścia, rozdzielimy się tu. Ja, Gaara i Kiba idziemy przeczesać okolicę w poszukiwaniu Choujiego i grup z Suna, wy dwaj kontynuujcie na wschód, do groty. Neji, wiesz gdzie ona jest?
aaaaaaa- Nie ma problemu.
aaaaaaa- Dobra, trzymajcie ścisły kontakt i nie rozdzielajcie się. Samemu żaden z nas nie dostanie się do środka. Jeśli coś się stanie i stracimy kontakt, to od tego momentu, w godzinę, musimy się zebrać nad tym jeziorem pod górą, najlepiej zachodni brzeg.

***

aaaaaaaOd północy powiał chłodny wietrzyk przynosząc ze sobą pewną woń - nikłą, lecz smrodliwą i przynoszącą na myśl jedynie, że to swąd śmierci i rozkładu. Kurz podniósł się leniwie z gruntu i zawirował nad leżącym ciałem. To była kobieta, a raczej dziewczyna w kwiecie wieku. Miała długie brąz włosy, spięte do góry w artystycznej formie jakiegoś egzotycznego kwiatu. Nosiła jasnofioletową spódniczkę i tej samej barwy koszulkę bez rękawków. Na prawym ramieniu miała mocno zaciśnięty pasek, zapewne by zatrzymać krwawienie. Rana niestety zdawała się być już opatrzona.
Dziewczyna zakrztusiła się przelatującym kurzem i kaszlnęła parę razy, przy czym odzyskała przytomność. Otworzyła powolutku oczy, widocznie zdezorientowana. Nagle, jakby coś w nią uderzyło, szarpnęła się do góry już gotowa rozpaczliwie bronić swego życia. Ku jej zdziwieniu była sama. Niby przez mgłę, pamiętała co się stało.
Walczyli. Zostali pokonani. Wzięto ją na spytki. Nie torturowano, nie trzeba było. Wyśpiewała wszystko, tyle ile wiedziała. Szczęściem dla jej pracodawcy, za dużo tego nie było.
aaaaaaaDlaczego mnie oszczędzili, myślała gorączkując się. Zaraz, dali mi jakiś płyn. Halucynogen, dlatego spałam tak długo... Nie pamiętam, co dalej. Nie pamiętam jak wyglądali, ilu ich było. Nie pamiętam nawet swojej własnej drużyny...Tylko te parę chwil, przed zemdleniem.
aaaaaaaNie zabili mnie... dobrzy ludzie. Choć za miękcy, jak na shinobi.

***

aaaaaaaBarczysty mężczyzna westchnął i oparł się o gładką, zimną ścianę głazu. On nosił na sobie ciężką kamizelkę, prymitywną wersję tej z uniformu shinobi, o wielu kieszeniach na zwoje. Od pasa w dół miał szerokie, przewiewne spodnie, mocno juz wymarnowane, z połatanymi dziurami i zszywkami. Na jego szerokiej klatce piersiowej malował się trybalny tatuaż wijącego się smoka.
aaaaaaaPrzed nim stała młoda kobieta pogrążona w cichej dyskusji z chłopakiem, bo tak młodą twarz ciężko było nazwać mężczyzną. Ona nosiła na sobie jednoczęściową szatę, czerwoną w płatki liliowe, przedzielona cienkim, białym paskiem. Na ramiona opadały jej długie blond włosy, których jeden kosmyk spięty był starego typu, tradycyjną patyczkową spinką i wyróżniał się od lśniącej reszty. Nie wyglądała w ogóle jak przystało na uzbrojonych po zęby shinobi.
aaaaaaaMłodzieniec natomiast nosił tradycyjny strój shinobi, o czarnym kombinezonie i zielonej kurcie. Miał sterczące do tyłu czarne włosy i równie smoliste oczy. Mówił mało, głównie potakiwał, lub kręcił głową.
aaaaaaaPo chwili zza głazu wyszła kolejna dwójka, mężczyzna i kobieta. Byli starsi, przybrani w uniformy na wzór jednostki ANBU, również szare z płytkami ochronnymi na ramionach i z maskami przechylonymi po bokach głów. Dziewczyna ostentacyjnie otarła kciukiem wypukłe, wilgotne usta i wbiła swoje niebieskie oczka w barczystego giganta. Tamten drugi, zatrzymał się kawałek z tyłu mocując się ze swoim rozporkiem.
aaaaaaa- Dobra, czyli już wszyscy gotowi. Idziemy skopać parę tyłków.

Następny part, w ten weekend, albo poniedziałek ;] Tym razem całkowicie i bezpretensjonalnie, na pewno ;D